SPORY O KAPITALIZM

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start "Debt Ceiling Crisis": przyczyny, założenia i konsekwencje (raport)

"Debt Ceiling Crisis": przyczyny, założenia i konsekwencje (raport)

Email Drukuj PDF

W trakcie ostatnich kilku tygodni świat polityki i ekonomii żył informacjami, dotyczącymi kolejnych nieudanych rozmów w sprawie podwyższenia górnego limitu długu publicznego, które napływały z Waszyngtonu. Mimo iż w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia udało się Demokratom i Republikanom dojść do porozumienia światowe rynki finansowe od tamtej pory w dalszym ciągu pozostają w stanie niepewności, co przekłada się m.in. na fluktuacje na rynkach walutowych, w tym zwłaszcza na kursie franka szwajcarskiego, jak również na znaczących spadkach głównych indeksów giełdowych.

Ponieważ gospodarka polska, o czym również donoszą niektórzy eksperci, w niedługim czasie może stanąć przed podobnymi wyzwaniami co gospodarka amerykańska, warto uważnie prześledzić amerykański spór o podwyższenie limitów zadłużenia od strony ekonomicznej, politycznej, jak również ogólnej filozofii o państwie.

Przyczyny kryzysu

W lipcu tego roku rząd federalny Stanów Zjednoczonych przekroczył prawnie ustanowioną górną granicę limitu zadłużenia, w wysokości niemal 14,3 bilionów dolarów. Należy przy tym zaznaczyć, iż praktyka podnoszenie górnego limitu nie jest niczym nowym w amerykańskich realiach, zarówno politycznych, jak i ekonomicznych, co ilustruje poniższy diagram:

Diagram 1: Górny poziom dopuszczalnego zadłużenia USA na przestrzeni ostatnich 30 lat w bilionach dolarów

Z powyższego diagramu widać wyraźnie, iż w ciągu ostatnich kilkunastu lat limit dopuszczalnego zadłużenia USA systematycznie wzrastał. Od 8 maja 1997 r. był on podwyższany aż jedenastokrotnie, w tym w grudniu 2010 r. aż o 1,9 biliona dolarów, co stanowiło wówczas najwyższy jednorazowy wzrost górnego limitu długu publicznego[1].

Tegoroczny kryzys w dużej mierze wynikał z dwóch głównych, sprzężonych ze sobą, czynników.

Po pierwsze, w perspektywie kilkunastu ostatnich lat, obecny kryzys stanowi w dużej mierze następstwo prowadzonej dotychczas polityki gospodarczej USA, jak bowiem podkreśla David Boaz, a na co również wskazuje wykres powyżej, „w 1981 roku, czyli po 190 lat wydatków federalnych dług publiczny wynosił tylko 1 bilion dolarów. Teraz, po zaledwie 30 latach pod koniec roku ma on wynieść 15 bilionów”[2]. Widać przy tym, że wydatki USA uległy największemu wzrostowi w ciągu ostatniej dekady. Jeszcze w 2001 r., w trakcie ostatniego roku urzędowania Billa Clintona, wydatki stanowiły zaledwie 18,2 proc. produktu krajowego brutto, przy przychodzie rzędu 19,5 proc., podczas gdy w tym roku wydatki stanowią aż 24,1 proc. PKB, przychody natomiast zaledwie 14,8 proc, co ilustruje poniższy diagram:

Diagram 2: Procentowy stosunek przychodów i wydatków federalnych w stosunku do PKB

Widać wyraźne, że przy zachowaniu obecnych tendencji, jak również biorąc pod uwagę prognozy Biura Budżetowego Kongresu (CBO), w przyszłości wydatki USA mają w dalszym ciągu wzrastać.

Obecne wskaźniki w dużej mierze są potwierdzeniem wcześniejszych prognoz niektórych rządowych agencji m.in. Government Accountability Office, zdaniem której w perspektywie kolejnych 20-30 lat obowiązkowe wydatki – w skład których wchodzi m.in. program opieki społecznej, ubezpieczeń i pomocy medycznej, jak również koszty obrony i bezpieczeństwa narodowego – przekroczą planowe przychody, co ilustruje poniższy wykres.

Diagram 3: Trend przyszły „obowiązkowych” wydatków federalnych w porównaniu do PKB

W efekcie jak podkreślali wówczas eksperci GAO, nawet przy uwzględnieniu niezrównoważonego wzrostu wydatków na tych polach, ciągły wzrost kosztów obsługi głównych programów opieki i ubezpieczeń zdrowotnych, który będzie wzrastał ze względu na starzejące się społeczeństwo amerykańskie, spowoduje, iż „rządowy wydatki będą wzrastały szybciej niż zarówno gospodarka, jak i federalne przychody”[3]. Należy przy tym jednak dodać, iż przychody – jak pokazuje krzywa na wykresie – traktowane są jako stałe, co nie zmienia jednak ogólnej tendencji wzrostu „stałych” wydatków.

Zdaniem Chrisa Edwarda z konserwatywnego Cato Institute powyższa tendencja świadczy o tym, że USA stają się tzw. „Big-Government Nation”. Innymi słowy, oznacza to, że przy zachowaniu obecnych trendów w niedalekiej przyszłości, „rząd będzie pochłaniać ponad połowę tego, co zostanie wyprodukowane”[4]. Równocześnie zwraca on uwagę, iż dotychczasowe rozwiązania, skupiające się na krótkookresowym polepszeniu wskaźników ekonomicznych były w dużej mierze nieskuteczne, w szczególności zaś pakiet stymulujący prezydenta Obamy z 2009 r., który zakładał przeznaczenie blisko 821 miliardów dolarów na stymulację pogarszającej się amerykańskiej gospodarki, a który zadaniem Edwarda okazał się „bardzo drogą keynesowską porażką”[5].

Po drugie, problemy ekonomiczne mają wymierne przełożenie na amerykańską scenę polityczną: kosztowne programy opieki zdrowotnej i ubezpieczeń społecznych, które są forsowane przez demokratów, są z kolei krytykowane przez republikańskich polityków i konserwatywne think-tanki. Z drugiej strony wydatki na obronę i bezpieczeństwo narodowe, na które szczególną uwagę zwraca Partia Republikańska stanowią główne źródło proponowanych przez Demokratów cięć w wydatkach federalnych. W rezultacie obecny kryzys związany z podniesieniem górnego limitu zadłużenia w dużym stopniu wynikał także z braku porozumienia pomiędzy przeważającymi w obu izbach Kongresu Republikanami, którzy chcieliby jak największych cięć w wydatkach przy jednoczesnym ich braku w kwestiach bezpieczeństwa, a przedstawicielami Demokratów, w tym zwłaszcza prezydentem Obamą, którzy chcieli tylko zwiększyć limit zadłużenia, a ewentualnych oszczędności szukać w wydatkach Departamentu Obrony. W rezultacie, obecny kryzys ma w takim samym stopniu podłoże ekonomiczne, jak polityczne.

Debata publiczna i proponowane założenia

W trakcie debaty nad ograniczeniem amerykańskiego deficytu publicznego pojawiły się trzy główne warianty rozwiązania problemu: podwyższenie podatków; podwyższenie górnej granicy limitu zadłużenia, oraz ograniczenie wydatków rządu federalnego. O ile podwyższenie podatków było poważnie rozważane tylko przez krótki okres czasu, i w trakcie publicznej debaty nie było poważnie brane pod uwagę, o tyle w przypadku obecnego kryzysu podstawowe pytanie nie brzmiało czy podnosić limit zadłużenia, tylko o ile.

W związku z przekroczeniem przez rząd górnego limitu zadłużenia Departament Skarbu jest prawnie zobligowany do zaprzestania emitowania dalszego zadłużania się państwa, co oznaczać może albo gwałtowne zahamowanie wydatków, albo podniesienie górnego poziomu zadłużenia państwa, co pozwoliłoby na dalsze zaciąganie kredytów. W innym wypadku, jak pisano w oficjalnym oświadczeniu Departamentu Skarbu „brak podniesienia limitu zadłużenia będzie… spowoduje niedotrzymanie przez rząd jego prawnych zobowiązań – bezprecedensowe wydarzenie w historii Ameryki”[6]. Innymi słowy, oznaczałoby to, że rząd USA nie może zaciągać nowych kredytów, nie mając jednak funduszy na spłatę obowiązujących prawnych zobowiązań, w tym odsetek od zaciągniętych wcześniej kredytów, co de facto oznaczałoby niewypłacalność i w dalszej perspektywie bankructwo – data 2 sierpnia była tak ważna, ponieważ oznaczała ostateczny termin, po którym Departament Skarbu przestałby płaci za bieżące wydatki rządu federalnego. W przypadku gdyby doszło do czarnego scenariusza, Departament Skarbu decydowałby o spłacie tylko zagranicznych wierzycieli USA[7], co miałoby również daleko idące konsekwencje dla ogólnoświatowej gospodarki, porównywalne do kryzysu ekonomicznego z 2008 roku. Ponieważ gwałtowne ograniczenie wydatków rządu nie było możliwe do realizacji i pozostawało tylko w sferze proponowanych planów dotyczących przyszłych budżetów, podniesienie limitu dopuszczalnego zadłużenie było jedynym krótkoterminowym rozwiązaniem.

Najważniejszy jednak z punktu widzenia amerykańskiej gospodarki, a zarazem budzący największe kontrowersje, był trzeci postulat, dotyczący niezbędnych cięć w wydatkach federalnych.

Większość konserwatywnych think-tanków oraz komentatorów zgodnie podkreślała redukcję obecnego deficytu poprzez cięcia w wydatkach federalnych jako jedyne, w długoterminowej polityce fiskalnej, rozwiązanie narastającego zadłużenie USA. Eksperci m.in. Cato Institute, The Heritage Foundation, czy też The Wall Street Journal w dużej mierze krytykowali podstawowe założenia proponowanych wówczas planów ratowania sytuacji, tj. plan prezydenta Obamy, plan tzw. „gangu sześciu” oraz plan Boehnera, które były de facto różnymi wariacjami powyższych trzech możliwości.

a. Propozycje prezydenta Obamy

Pierwsza z propozycji, prezentuj ca plany na przyszłoroczny budżet, została zaproponowana przez prezydenta Obamę. Zaproponował on m.in.:

1)      zmniejszenie deficytu na łączną kwotę 4 bilionów dolarów w ciągu dwunastu lat (do 2023);

2)     zmniejszenie nieobronnych wydatków uznaniowych o dodatkowe 200 miliardów dolarów przez ponad dziesięć lat;

3)     koncepcję zreformowania kodu podatkowego i ograniczenie wydatków podatkowych;

4)     wyeliminowanie zwolnień z podatków, w tym dla najlepiej zarabiających Amerykanów, wraz z początkiem 2012 roku[8].

Propozycja zakładająca podniesienie podatków była powszechnie uznawana za najgorsze z możliwych rozwiązań, zarówno przez Partię Republikanów oraz prawicowych obserwatorów. David S. Addington z The Heritage Foundatuion argumentował to faktem, iż rząd w tym momencie pobiera za duże podatki, a kolejny ich wzrost oznaczać będzie redukcję inwestycji, mniejszy dochód i mniej miejsc pracy. Co ważniejsze, jego zdaniem, nawet jeśli podatki zostałyby podniesione, nie da to gwarancji na to, że rząd przeznaczy przyszłe dochody na bieżące potrzeby, aniżeli na spłatę długu publicznego[9].

b. Plan tzw. „Gang sześciu”

Drugą propozycją był zaproponowany przez tzw. „Gang sześciu” (składającego się z trzech przedstawicieli Demokratów i Republikanów) plan, zakładający:

1)      obcięcie około 4 bilionów dolarów bez obciążenia długu: ogólnie, w ramach rocznego deficytu zmniejszenie go w ciągu najbliższych 10 lat o 3,7 biliona dolarów;

2)      wyeliminowanie niektórych ulg podatkowych;

3)      zmniejsz o połowę liczby progów podatkowych dochodów do trzech z sześciu;

4)      uchylenie tzw. Alternative Minimum Tax - często nazywanego  podatkiem zamożnych, który grozi uderzeniem w klasę średnią;

5)      zmniejszenie długu o 500 miliardów dolarów w przeciągu 10 lat[10].

Mimo iż wspólny plan uznawano za postęp, był on jednak również poddany krytyce. Wspomniany David S. Addington podkreślał, że propozycja senatorów jest w gruncie rzeczy „proceduralnym chwytem reklamowym, który obiecuje co Kongres zrobi w przyszłości, a czego nie zrobi teraz aby zapanować nad wydatkami”, dodając, iż „Kongres nie powinien podnosić limitu zadłużenia bez uzyskania kontroli nad wydatkami”[11]. Również Alison Fraser zwracała uwagę, że to, co autorzy planu przedstawiają jako obniżenie podatków, jest w rzeczywistości ich wzrostem, mającym przynieść ok. 3,4 biliona dolarów. Odrzucała ona również m.in. argument, krytykowany już przy pierwszej propozycji Obamy, jakoby pieniądze z przyszłych dochodów nie zostały choćby w części przeznaczone na wzrost wydatków, zamiast ich ograniczania. Jej zdaniem cały proponowany szkielet rozwiązań zakłada ryzyko, że podatki nie zostaną obniżone teraz, a wydatki nie będą obcinane w przyszłości, jak również wzrost podatków i długu publicznego[12]. Z kolei Daniel J. Mitchell z Cato Institute, mimo dostrzeżenia pewnych pozytywnych zmian, zwłaszcza w stosunku do planu Obamy, także skupił się na wytykaniu słabych stron proponowanych rozwiązań, które nie zakładały m.in. reformy służby zdrowia, jak również opierały swoje prognozy ekonomiczne, w tym przyszłe zyski i ograniczenia wydatków, na wątpliwych i często błędnych kalkulacjach[13]. Plan ten mimo aprobaty ze strony Białego Domu nie uzyskał poparcie Partii Republikańskiej.

c. Plan Johna Boehnera

Trzecim z głównych rozwiązań był tzw. plan Boehnera, autorstwa Spikera Izby Reprezentantów Johna Boehnera, który zakładał:

1)     obcięcie wydatków, które przekraczają wzrost poziomu długu;

2)     struktura miałaby zostać ograniczona, a także natychmiastowe wprowadzenie czapki wydatków uznaniowych, oszczędzając tym samym 1,2 biliona dolarów w przeciągu 10 lat;

3)     podniesienie pułapu zadłużenia mniej więcej do 1 biliona dolarów;

4)     struktura nakładałaby wydatkowe czapki tak, że ustalenia w oczywisty sposób mogłyby ograniczać przyszłe wydatki i służyć jako bariera przeciwko ekspansji rządu, w czasie wzrostu gospodarczego. Niezastosowanie się do utrzymania się poniżej tych pułapów spowoduje automatyczne cięcia w budżecie;

5)      brak podwyżki podatków[14].

Podobnie jak dwa poprzednie plany również ten budził dużo wątpliwości, przy czym uznawany był za część obserwatorów, jak chociażby przez Johna Boltona z American Enterprise Institute, uznawany był za najlepszą z propozycji, co starano się tłumaczyć brakiem lepszej alternatywy[15]. Mimo to większość prawicowych ekspertów była przeciwko. Chris Edwards podkreślał, że, wedle wyliczeń Biura Budżetowego Kongresu, wbrew zapowiadanym oszczędnościom mającym sięgać 1,2 biliona dolarów, rzeczywiste oszczędności mają wynieść zaledwie 850 miliardów dolarów[16], a wydatki rządu miały w gruncie rzeczy stale wzrastać. Zdaniem Edwardsa podstawowa wada planu Boehnera polega na tym, iż „cięcia” odnoszą się do linii bazowej przyszłych, zaprojektowanych jako narzędzie planowania Kongresu, a nie obecnych wydatków. Dodatkowo plan Boehnera nie prezentował propozycji ograniczenia wydatków poprzez zakończenie różnych federalnych programów i agencji, w których kontrole wykazują nadużycia i nieprawidłowości, jak również te o relatywnie niskich zyskach[17]. Również Tad DeHaven z Cato Institute wykazywał, że wśród wielu propozycji, żadna, w tym również plan Boehnera, nie była warta świętowania, ponieważ w głównie mierzy dotyczyły one obietnic przyszłych cięć, nie podając przy tym szczegółów. Co więcej, jego zdaniem, plan Boehnera wprowadzał tzw. „awaryjne wydatki”, co, jego zdaniem, w języku polityków nie oznaczało rzeczywiście awaryjnych wydatków, a jedynie otwierało nowe możliwości dalszego wydawania[18].

Podsumowując, mimo zapewnień amerykańskich polityków, że Ameryka „musi wejść w wiek oszczędnego gospodarowania” wszystkie proponowane w trakcie debaty nad ograniczeniem limitu zadłużenia propozycje, w dużej mierze pomijały systemowe rozwiązania cięć w wydatkach federalnych, co więcej zakładały de facto ich dalszy wzrost. Dlatego też zdaniem niektórych konserwatywnych obserwatorów, przyjęcie któregokolwiek z rozwiązań miałoby charakter mniejszego zła, ale na pewno nie mogło być traktowane w kategoriach „oszczędnego gospodarowania”[19].

Założenia porozumienia

W nocy 31 lipca na 1 sierpnia czasu polskiego ogłoszono porozumienie (tzw. Budget Control Act of 2011)[20]. Główne postanowienia dotyczące limitu zadłużenia zakładały m.in. jego podniesienie o 900 miliardów (początkowo o 400 miliardów dolarów, a kolejne 500 miliardów na ewentualny wniosek prezydenta), oraz, w przypadku zmniejszenia deficytu budżetowego, postanowiono ograniczyć wydatki o kwotę 918 miliardów w przeciągu kolejnych 10 lat. Równocześnie wedle porozumienia ma zostać powołany tzw. „super komitet” (ang. Joint Select Committee on Deficit Reduction), którego zadaniem ma być przygotowanie do dnia 23 listopada tego roku projektu ustaw, zakładającego dalsze zmniejszenie wydatków o co najmniej 1,2 biliona dolarów przez następne 10 lat – przy spełnieniu pewnych kryteriów, możliwe jest podniesienie górnego limitu zagrożenia o dodatkowe 1,5 biliona dolarów. Porozumienie obliguje Kongres do uchwalenia między 1 października a 31 grudnia 2011 r. tzw. poprawki o zbalansowanym budżecie (ang. Balanced Budget Amendment), która zakłada, iż poszczególne stany nie mogą wydawać więcej niż wynosi ich przychód.

Oceny porozumienia

Porozumienie spotkało się ze zdecydowaną falą krytyki ze strony prawicowych instytucji i obserwatorów. Eksperci z Heritage Foundation podkreślali, że proponowane plany zakładają ograniczenie wydatków tylko o 918 miliardów dolarów przy czym jest to kwota nominalna, nieuwzględniająca inflacji. Również pozostała kwota 1,2 biliona dolarów możliwych cięć, która jest w dużej mierze uzależniona od rozwiązań legislacyjnych, nie jest skorygowana o inflację, dlatego realne cięcia będą w rzeczywistości dużo niższe niż jest to zawarte w porozumieniu[21]. Ich zdaniem cięcia w głównej mierze dotkną Departamentu Obrony, co od samego początku budziło spore kontrowersje[22]. Z kolei obserwatorzy z The Cato Institute zwracali uwagę na to, iż w gruncie rzeczy politycy odłożyli w czasie dyskusję nad reformą amerykańskich finansów publicznych, proponując cięcia, które w porównaniu do całości budżetu USA stanowią zaledwie niewielki ułamek wszystkich wydatków[23].

Wymiar polityczny

Jak wspomniano na początku sprawy ekonomiczne były tylko pierwszą z dwóch najważniejszych przyczyn kryzysu. Obecna sytuacja ma również podłoże czysto polityczne, a kwestie związane z amerykańską gospodarką do pewnego stopnia stanowiły tylko tło dla rozgrywającej się w ostatnich tygodniach pre-kampani wyborczej 2012. Fakt, że w dużej mierze gra toczy się o przyszłoroczne wybory prezydenckie, podkreślał nawet wpływowy The Economist, na łamach którego pojawiały się opinie, iż ówczesna sytuacja „przedstawia jeden z największych problemów we współczesnej amerykańskiej polityce: domniemaną potrzebę stałej kampanii”[24].

Wśród licznych opinii i analiz bardzo wiele miejsca poświęcano głównym aktorom politycznych negocjacji, w tym m.in. Baracka Obamę, Johna Boehnera, kongresmanów z Tea Party, czy też ważnych i wpływowych senatorów[25], jak również analizowano ich szans na odniesienie politycznych korzyści z ewentualnego kompromisu[26].

Zdecydowanie największym i najważniejszym graczem na scenie był prezydent Obama. Podobnie z resztą jak Partia Demokratów, mógł on liczyć na wsparcie ze strony wpływowych mediów w tym m.in. „The New York Times”, na łamach którego sugerowano Obamie aby podniósł górny limit zadłużenia bez oglądania się na Kongres[27], jak również bardzo mocno krytykowano stanowisko Republikanów. Tym ostatnim zarzuca m.in. to, że odrzucając kolejne propozycje Obamy „popchnęli naród na krawędź rujnującego niedotrzymania zobowiązań” oraz „zaciemnili przyszłość milionom bezrobotnych Amerykanów, których nadzieje na pracę wyrastały z rządowych programów, a które zostaną zakończone”[28]. Wytykano przy tym, iż za obecną sytuację odpowiedzialni są w największym stopniu sami Republikanie: głównie ze względu na wprowadzenie znaczącej obniżki podatków w trakcie trwania kadencji Georga W. Busha, w wyniku czego wpływy z podatków są najniższe od wielu lat, jak również na olbrzymie koszty prowadzonych operacji wojskowych, zwłaszcza w Iraku i Afganistanie[29].

Równocześnie było on jednak najmocniej krytykowany, przez konserwatywnych ekspertów i obserwatorów[30]. Przede wszystkim zarzucano mu, iż poza podkreślanie wagi podniesienia podatków i przedstawianie czarnego scenariusza nie zrobił on nic więcej i nie sprawdził się jako prawdziwy lider – pod tym względem był on również krytykowany wewnątrz samych Demokratów.

W ogólnym rozrachunku trudno jednoznacznie stwierdzić która ze stron odniosła polityczny sukces. Z jednej strony, zaraz po ogłoszeniu porozumienia wielu komentatorów podkreślało, że umowa jest zwycięstwem Republikanów, którzy, wymuszając na Baracku Obamie daleko idące ustępstwa, zyskali prawie wszystko, czego chcieli. Jak podkreślano na łamach The Wall Street Journal „jest to zwycięstwo dla sprawy zmniejszenia rządu, być może największe od reformy systemu zasiłków socjalnych w 1996 r.. Większość międzypartyjnych umów budżetowych zawierała transakcje wymiany podwyżek podatków, które miały być natychmiastowe, na cięcia podatków później, które okazywały się fikcyjne. To porozumienie nie przewiduje natychmiastowych, obowiązkowych podwyżek podatków, chociaż Obama żądał ich jeszcze tydzień temu. Tymczasem cięcia wydatków są realne, nawet jeśli mniejsze, niżbyśmy sobie życzyli, a długoterminowe cięcia mogą być realne jeśli tylko Republikanie i Kongres wprowadzą w życie cięcia w wydatkach, zaplanowane w porozumieniu”[31]

Z drugiej jednak strony sondaż z 9 sierpnia, przeprowadzony na zlecenie stacji CNN w dniach 5-7 sierpnia, wskazuje, że wbrew początkowym przypuszczeniom największe jednostkowe  spadki w poparciu opinii publicznej zanotowali Republikanie. Przykładowo John Boehner, który jeszcze 20 lipca cieszył się 43 proc. poparciem obecnie może liczyć na zaledwie 33 proc., z kolei Mitch McConnell, lider senatorów z ramienia Partii Republikańskiej, zanotował spadek z 27 proc. poparcia na 21 proc. W obu przypadkach w znacznym stopniu wzrósł stopień niezadowolenia, odpowiednio o 8 i 7 procent[32].

Podsumowując można powiedzieć, że w dużym stopniu obie partie mogą uznać się za zwycięzców wśród swoich wyborców. Republikanie ponieważ uzyskali obniżenie wydatków już w tym roku, mając dalsze zapewnienie o kolejnych cięciach w przyszłości, przy równoczesnym braku podniesienia podatków. Z kolei Demokraci cieszą się, że zachowując większość forsowanych przez siebie programów socjalnych odłożyli dyskusję o limicie zadłużenie do czasu rozstrzygnięcia wyborów prezydencki w 2012 r., nie tracąc po tym terminie szansy na podniesienie podatków.

Niektórzy eksperci, w tym m.in. Jagadeesh Gokhale oraz Daniel J. Mitchell z konserwatywnego Cato Institute, zwracają uwagę na dwie rzeczy. Ten pierwszy podkreśla, że w rezultacie wzajemnych przepychanek były to frustrujące dwa miesiące w których politycy potrafili tylko osiągnąć namiastkę porozumienia, które nie jest w stanie uchronić gospodarki przed recesją[33], z kolei ten drugi zwraca uwagę, że powyższy układ powoduje, że na pytanie kto wygrał najprostszą odpowiedzią jest, że obie partie zwyciężyły, a jedynymi przegranymi są podatnicy, którzy będą musieli ponieść koszty dalszych wydatków i ewentualnych reform[34].

Konsekwencje

Po podpisaniu porozumienia nastąpiła tymczasowo stabilizacja na światowych rynkach finansowych. Niemniej jednak, mimo zapewnień ze strony administracji Obamy zawarcie ugody pomiędzy przedstawicielami Białego Domu a Republikanami nie przedstawiało dla większości inwestorów wiarygodnych rozwiązań najważniejszych problemów gospodarczych USA. Jedną z konsekwencji braku zaufania nie tyle do amerykańskiej gospodarki, co dla obietnic polityków było obniżenie, przez jedną z trzech największych na świecie agencji ratingowych Standard & Poor’s, oceny wiarygodności kredytowej z poziomu AAA na AA+[35].

Wedle pierwotnych zapewnień, jeszcze z przed zawarcia porozumienia dotyczącego limitu zadłużenia USA, ewentualne obniżenie ratingu USA nie powinno było pociągnąć za sobą poważniejszych konsekwencji, ani tym bardziej nie oznaczałoby ono niczego złego, na co zwracano uwagę m.in. na łamach „The Wall Street Journal”[36]. Już po ogłoszeniu decyzji S&P podkreślano, że dwie inne agencje ratingowe - Moody i Fitch – podtrzymały swoje oceny ratingowe na dotychczasowym poziomie AAA, jak również zwracano uwagę, że inne kraje m.in. Japonia, czy Kanada w przeszłości również były „degradowane”. Niektórzy komentatorzy, w tym Jagadeesh Gokhale z Cato Institute, dowodzili, że „ustalanie ratingu nie jest nauką”, a błąd 2 bilionów dolarów w prognozach S&P dotyczący amerykańskiego długu –  błąd, do którego S&P się przyznał – to wyraźne dowody, że agencje te nie są godne kultu na piedestale[37].

Z drugiej strony, po ogłoszeniu swojej decyzji przez Standard & Poor’s europejskie parkiety zareagowały znaczącymi spadkami indeksów giełdowych, przy jednoczesnym wzroście cen srebra i złota[38].

Zdaniem prawicowych ekspertów m.in. z Heritage Foundation decyzja S&P oraz jej następstwa były do przewidzenia. Zdaniem J.D. Fostera jest to wyraźny sygnał zarówno dla prezydenta Obamy, jak również dla Republikanów, że plany cięć w wydatkach federalnych, uzgodnione w zawartym 1 sierpnia porozumieniu, są „całkowicie i zasmucająco niewspółmierne [do potrzeb]”[39].

Wnioski

Kryzys polityczny, który dodatkowo pogłębił problemy amerykańskiej gospodarki, odzwierciedlał dotychczasowy sposób myślenie o państwie i ekonomii. Można go ująć w stwierdzeniu, jak słusznie zauważ brytyjski tygodnik The Economist, że Amerykanie „po prostu nie wiedzą jak robić długofalowe założenia dotyczące gospodarki albo rządowych przychodów, które nie zakładają idącego w biliony dolarów marginesu błędu”[40].

Amerykańska gospodarka, mimo iż znajduje się obecnie w recesji, w dalszym ciągu pozostaje największa na świecie. Biorąc jednak pod uwagę problemy Grecji, Hiszpanii, czy też Włoch, Stany Zjednoczonej będą musieli na zredefiniować dotychczasową politykę. Kryzys dotyczący podniesienia górnego limitu zadłużenia pokazał bowiem, że inwestorzy stracili zaufanie nie tyle do samej gospodarki amerykańskiej, co do liderów politycznych.

Najbliższe miesiące, wliczając to przyszłoroczną kampanię prezydencką, pokarzą na ile przyjęty plan poprawi sytuację finansową USA.

opracował Sebastian Górka, współpraca Mateusz Ciołkowski

 

[1] Historical Debt Outstanding - Annual 2000 – 2010, http://www.treasurydirect.gov/govt/reports/pd/histdebt/histdebt_histo5.htm

[2] D. Boaz, Dysfunction, Default, and the Debt Ceiling Crisis, Cato Institute, http://www.cato.org/pub_display.php?pub_id=13550

[3] The Federal Government’s Financial’s Health 2008: A Citizen’s Guide to the 2008 Financial Report of the United States Government, Government Accountability Office, http://www.gao.gov/financial/citizensguide2008.pdf

[4] Ch. Edwards, Reducing Deficyt by Cutting Spendings, Testimony before the Senate Finance Committee, http://finance.senate.gov/imo/media/doc/edwards%20senate%20finance%20testimony.pdf

[5] Tamże.

[6] United States Department of the Treasury, Get the Facts: Raising the Debt Limit, http://www.treasury.gov/press-center/news/Pages/debt-limit.aspx

[7] Treasury Crafts a Plan: Who Gets Paid, Who Doesn't, „Wall Street Journal”, http://online.wsj.com/article/SB10001424053111903635604576472500261491910.html

[8] J. Rosen, Obama Debt Plan Revives Debate Over Bush-Era Tax Cuts, Fox News, http://www.foxnews.com/politics/2011/04/13/obama-debt-plan-revives-debate-bush-era-tax-cuts/

[9] D. S. Addington, Stop Job-Kiling Obama Tax Hikes and Cut Government Spending Now, „The Heritage Foundation”, http://blog.heritage.org/2011/07/25/stop-job-killing-obama-tax-hikes-and-cut-government-spending-now/

[10] J. Sahadi, What ‘Gang of Six’ plan would do, CNN, http://money.cnn.com/2011/07/19/news/economy/gang_of_six_budget/index.htm

[11] D. S. Addington, Gang of Six: Promises, Promises, The Heritage Foundation, http://blog.heritage.org/2011/07/19/gang-of-six-promises-promises/

[12] Alison Acosta Fraser, What’s Wrong with the Gang of Six Plan?, The Heritage Foundation, http://blog.heritage.org/2011/07/21/whats-wrong-with-the-gang-of-six-plan/

[13] D. J. Mitchell, The Gang of Six Is Back from the Dead: Contemplating the Good, the Bad, and the Ugly in Their Budget Plan, Cato Institue, http://www.cato-at-liberty.org/the-gang-of-six-is-back-from-the-dead-contemplating-the-good-the-bad-and-the-ugly-in-their-budget-plan/

[14] E. Klein, Boehner’s plan, „The Washington Post”, http://www.washingtonpost.com/blogs/ezra-klein/post/boehners-plan/2011/07/11/gIQABzV3YI_blog.html

[15] J. Bolton, Suport the Boehner Plan, American Enterprise Institute, http://blog.american.com/2011/07/support-the-boehner-plan/

[16] Analysis of the Impact on the Deficit of the Budget Control Act of 2011 as Proposed in the House, http://www.cbo.gov/doc.cfm?index=12336

[17] Ch. Edwards, Boehner Plan Doesn’t Cut Spending, Cato Institute, http://www.cato-at-liberty.org/boehner-plan-doesnt-cut-spending/

[18] T. DeHaven, Thoughts on the Boehner Plan, Cato Institute, http://www.cato-at-liberty.org/thoughts-on-the-boehner-plan/

[19] M. D. Tanner, Some Austenity, Cato Institute, http://www.cato.org/pub_display.php?pub_id=13484

[20] Całość dostępna na stronie http://rules.house.gov/Media/file/PDF_112_1/Floor_Text/DEBT_016_xml.pdf. Zob. też Fact Sheet: Bipartisan Debt Deal: A Win for the Economy and Budget Discipline, http://www.whitehouse.gov/fact-sheet-victory-bipartisan-compromise-economy-american-people

[21] P. Tyrrell, Debt Ceiling Plan to Cut Only $1.7 Trillion When Adjusted for Inflation, The Heritage Foundation, http://blog.heritage.org/2011/08/02/debt-ceiling-plan-to-cut-only-1-7-trillion-when-adjusted-for-inflation/

[22] K. Holmes, A Dangerous Debt Ceiling Deal, The Heritage Foundation, http://blog.heritage.org/2011/08/01/debt-ceiling-deal-guts-defense-spending-to-pay-for-politics/. Zob. też Amerykańskie konserwatywne think-tanki krytykują plany Obamy redukcji wydatków na armię, http://www.usa-eu.krakowskie.nazwa.pl/index.php/wiadomoci-transatlantyckie/15-wiadomoci-transatlantyckie/233-amerykaskie-konserwatywne-think-tanki-krytykuj-plany-obamy-redukcji-wydatkow-na-armi

[23] On Debt Ceiling, Congress Defers Tough Decisions, Cato Institute, http://www.cato.org/multimedia/cato-video/debt-ceiling-congress-defers-tough-decisions

[24] The problems of the permanent campaign, „The Economist”, http://www.economist.com/blogs/democracyinamerica/2011/07/political-reform

[25] Ch. Cillizza, Resetting the political stakes of the debt ceiling debate, „The Washington Post”, http://www.washingtonpost.com/blogs/the-fix/post/resetting-the-political-stakes-of-the-debt-ceiling-debate/2011/07/25/gIQAxpzsYI_blog.html

[26] C. M. Canzon, 10 Reasons Each Side Thinks It Can Win the Debt Debate, Real Clear Politics, http://www.realclearpolitics.com/articles/2011/07/27/10_reasons_each_side_thinks_it_can_win_the_debt_debate_110730.html

[27] E. Posner, A. Vermeule, Obama Should Raise the Debt Ceiling on His Own, „The New York Times”, http://www.nytimes.com/2011/07/22/opinion/22posner.html

[28] The Republican Wreckage, „The New York Times”, http://www.nytimes.com/2011/07/26/opinion/26tue1.html?_r=3&ref=todayspaper

[29] M. D. Chinn, J. A. Frieden, The Downgrading of a Debtor Nation, „The New York Times”, http://www.nytimes.com/2011/08/09/opinion/the-downgrading-of-a-debtor-nation.html?_r=1&ref=opinion

[30] P. Noonam, Out of the Way, Please, Mr. President, The Wall Street Journal, http://online.wsj.com/article/SB10001424053111903554904576460381949867902.html

[31] A Tea Party Triumph: The debt deal is a rare bipartisan victory for the forces of smaller government, The Wall Street Journal, http://online.wsj.com/article/SB10001424053111903341404576480653492061150.html

[32] CNN ORC Poll, http://i2.cdn.turner.com/cnn/2011/images/08/09/poll.aug9.pdf

[33] J. Gokhale, The Debt Deal: Failures of Leadership and Resolve, Cato Institute, http://www.cato.org/pub_display.php?pub_id=13498

[34] D. J. Mitchell, Debt Deal: Politicians Win, Middle Class Loses, Cato Institute, http://www.cato.org/pub_display.php?pub_id=13505

[35] S&P Strips U.S. of Top Credit Rating, The Wall Street Journal, http://online.wsj.com/article/SB10001424053111903366504576491421339802788.html?KEYWORDS=us+credit+downgrade

[36] This Won’t Hurt a Bit, Says Fitch, The Wall Street Journal, http://blogs.wsj.com/marketbeat/2011/07/27/this-us-downgrade-wont-hurt-a-bit-says-rating-agency/?KEYWORDS=us+credit+downgrade. Zob. Downgrade Q&A: Is AA+ So Bad?, The Wall Street Journal, http://blogs.wsj.com/marketbeat/2011/08/06/downgrade-qa-is-aa-so-bad/?KEYWORDS=us+credit+downgrade

[37] J. Gokhale, What's Next After the S&P Downgrade, Cato Institute, http://www.cato.org/pub_display.php?pub_id=13526

[38] Gold, Silver Jump on U.S. Downgrade, The Wall Street Journal, http://online.wsj.com/article/SB10001424053111904007304576495173349248698.html?KEYWORDS=us+credit+downgrade. Europe Stocks Extend Losses, The Wall Street Journal, http://online.wsj.com/article/SB10001424053111904140604576495442928759296.html?KEYWORDS=Standard++Poor%27s

[39] J.D. Foster, U.S. Credit Rating Downgraded: Now They’ve Done It, The Heritage Foundation, http://www.heritage.org/Research/Reports/2011/08/US-Credit-Rating-Downgraded-Now-Theyve-Done-It

[40] There never was a surplus, „The Economist”, http://www.economist.com/blogs/democracyinamerica/2011/07/deficits

 


Start "Debt Ceiling Crisis": przyczyny, założenia i konsekwencje (raport)