SPORY O KAPITALIZM

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start András Lánczi, "Kryzys finansowy a węgierska polityka"

András Lánczi, "Kryzys finansowy a węgierska polityka"

Email Drukuj PDF

Węgry zostały dotknięte światowym kryzysem finansowym w październiku 2008 r. Wbrew narastającym głosom z zagranicy, które przewidywały długi, bezprecedensowy kryzys gospodarczy jeszcze zanim się rozpoczął, większość instytucji gospodarczych i politycznych na Węgrzech zachowała spokój. Gdy kryzys zaczął się nasilać, wzrosły również napięcia polityczne i ekonomiczne, co doprowadziło do miażdżącego zwycięstwa prawicy w wyborach na wiosnę 2010 r.

„New York Times” informował o nowej sytuacji politycznej na Węgrzech w następujący sposób:

"Węgry, jeden z najbardziej dotkniętych przez kryzys gospodarczy krajów Europy Wschodniej, w wyborach parlamentarnych kwietnia 2010 r. zwrócił się ku prawicy. Centroprawicowa partia Fidesz zdobyła większość dwóch trzecich w drugiej turze wyborów parlamentarnych, które miały miejsce pod koniec kwietnia. Odsunęła ona od władzy Partię Socjalistyczną i uzyskała możliwość uchwalania ustaw, w tym kluczowych zmian w gospodarce, bez zawiązywania koalicji z opozycją. Rządząca partia socjalistyczna uznała własną porażkę i zwycięstwo Fideszu, partii kierowanej przez byłego premiera Viktora Orbána. Fidesz zdobył 263 z 386 miejsc w parlamencie, natomiast socjaliści 59 miejsc, a radykalnie prawicowa partia Jóbbik 47 miejsc. (8 czerwca 2010 r.)"

Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że wybory po prostu przełożyły problemy ekonomiczne i finansowe na ich polityczne konsekwencje, że to swego rodzaju automatyczna wzajemna zależność gospodarki i polityki. Jednak proste, czy z góry przyjęte interpretacje tego typu są prawdziwe tylko do pewnego stopnia. Poważne problemy ekonomiczne, jakiekolwiek by nie były ich rzeczywiste przyczyny – wewnętrzne, czy międzynarodowe – zawsze mają polityczne konsekwencje. Dotyczy to również Węgier. Jednak Węgry przeżywały kryzys gospodarczy na długo przed wybuchem kryzysu światowego. Wielu polityków i komentatorów ekonomicznych, zwłaszcza związanych z opozycją, podkreślało, że byliśmy pogrążeni w podwójnym kryzysie, który rozpoczął się najpóźniej w 2006 r. Mogli bezpiecznie głosić ten pogląd, gdyż lewicowe, czy używając prawicowej retoryki, „postkomunistyczne” rządy prowadziły w okresie 2002-2010 politykę gospodarczą krytykowaną nie tylko przez prawicowych ekonomistów, ale również przez trzeźwo i niezależnie myślących ekspertów. Dzisiejsze Węgry są zbitką wzajemnie powiązanych skutków tej polityki, gospodarki, społeczeństwa i moralności. Sformułowanie „podwójny kryzys” ma streszczać tendencje występujące na Węgrzech po 1989 r. zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Jeśli więc chcemy zrozumieć związek między kryzysem finansowym i trendami politycznymi na Węgrzech w ostatnich latach, musimy cofnąć się do źródeł ekonomii politycznej okresu transformacji po upadku komunizmu.  

Ekonomia polityczna transformacji: moralność jako brakujące ogniwo

Gdy ekonomia polityczna stawała się oddzielną dyscypliną w XVII w. było oczywiste, że jest częścią ówczesnych nauk o polityce. Polityka, ekonomia i moralność tworzyły jedność, która miała wspierać ideę dobrego rządzenia. J.C.L. Simonde de Sismondi w 1815 r. w ten sposób podsumował intelektualny cel ekonomii politycznej: „Ekonomia polityczna to nazwa nadawana istotnej części nauki o rządzeniu. Celem rządu jest, czy powinno być, szczęście ludzi zjednoczonych w społeczeństwie. Poszukuje on środków zapewnienia ludziom największego stopnia szczęścia, jaki da się pogodzić z ich naturą i pozwalającego równocześnie możliwie największej liczbie jednostek mieć udział w tym szczęściu”[1]. Powstanie ekonomii politycznej zbiegło się w czasie z powstaniem nowoczesnej przedsiębiorczości, czy kapitalizmu. Odtąd sprawy gospodarcze zajmują centralne miejsce wśród trosk nowoczesnych rządów, gdyż „szczęście ludzi” rozumie się jako materialny dobrobyt. Rozwój gospodarczy powiązano z ideą postępu, która wyraża bardziej ogólne odczucia nowoczesności i powoli, ale ciągle (i nieubłaganie) rozszerza się na prawie wszystkie wymiary życia, postępu moralnego nie wyłączając. Z tej perspektywy idea komunizmu po prostu zradykalizowała ideę postępu tworząc utopię, tym razem już nie do pogodzenia z naturą człowieka.

W tym czasie ekonomia polityczna stała się częścią nauk ekonomicznych. Stało się tak dlatego, że nowoczesny sposób myślenia jest podporządkowany rozwojowi gospodarczemu. Jeśli potrzeba miary dobrobytu (które to pojęcie dla konserwatystów jest dużo szersze niż tylko dobrobyt w sensie ekonomicznym), zawsze wyraża się go wielkością produkcji gospodarczej i świadczeń publicznych redystrybuowanych przez rząd. Dotyczy to szczególnie krajów postkomunistycznych, w których pamięć o komunistycznym systemie redystrybucji jest ciągle żywa. Co więcej, w kraju takim jak Węgry – sztandarowym przykładzie reformistycznego komunizmu — to co było zaletą w czasach komunizmu, stało się wadą w okresie postkomunistycznym. Wydaje się, że im bardziej nastawiony na reformy był dany kraj komunistyczny, tym bardziej stał się skorumpowany w warunkach nowego reżimu. Wyjaśnienie tego faktu można oprzeć na założeniach klasycznej ekonomii politycznej, które traktują zjawiska rozwoju gospodarczego oraz ich uwarunkowania polityczne i moralne jako wzajemnie powiązane, takie, które należy rozumieć całościowo. Zasadniczy problem brzmi więc: dlaczego Węgry, niegdyś wzorowy przykład państwa reformistycznego komunizmu, po dwudziestu latach transformacji pozostają w tyle za państwami, w których kiedyś komunizm był bardziej surowy.

Odpowiedź wymaga odwołania do potrójnej argumentacji: ekonomicznej, politycznej i moralnej. Moralność poprzedniego reżimu została przechowana przez technokratyczną elitę, która uważa, że rozwój jest tożsamy z postępem w zakresie technicznie mierzalnych obszarów wiedzy, w tym ekonomii. Moralność jest więc pustą przestrzenią dla technicznie myślących postkomunistów i wszelkiego rodzaju modernizatorów. Komunizm, niestety, pozostał pożądanym celem dla wszystkich, którzy wierzą w przewagę nowoczesności nad wszystkimi starymi i nowymi ideami uznającymi ograniczoność ludzkiej kondycji. Komunizm jest martwy jako system polityczny, ale ma się całkiem nieźle w sferze oczekiwań, jeśli nie żądań człowieka nowoczesnego, zwłaszcza, gdy chodzi o równość.

Współczesne Węgry są przykładem ustroju mieszanego opartego na ideach częściowo odziedziczonych po komunizmie (swego rodzaju odświeżony marksizm) i rozwodnionych ideach liberalizmu i socjalizmu. Postkomunizm jest przesiąknięty korupcją u swych korzeni przez postawy, zobowiązania moralne i potężne sieci zależności wywodzące się z okresu komunistycznego. I tym razem Węgry są wyjątkiem od reguły zmiany reżimu ze swoimi zachowanymi tożsamościami, oczekiwaniami i sieciami powiązań. O tej osobliwości świadczy fakt, że reżim Kádára był uznawany i chwalony jako typowy przykład oświeconego komunizmu. Było to możliwe dzięki charakterowi zmian systemowych na Węgrzech. Stąd przedstawiciele poprzedniego reżimu, a zatem komunizmu, są pełnoprawnymi uczestnikami demokratycznej walki o głosy wyborców.

Na Węgrzech reformistycznych komunistów i ich idee można znaleźć zarówno na postkomunistycznej lewicy, jak i antykomunistycznej prawicy. Stworzyli oni mieszankę deterministycznych idei marksistowskich, progresywistycznego liberalizmu, fałszywego, czy totalistycznego egalitaryzmu i romantycznego tradycjonalizmu. Węgry są równocześnie unikalne, jeśli idzie o awans (czyli wybór) kiedyś twardogłowych komunistów na najwyższe stanowiska prawdziwie demokratycznego reżimu. Na przykład Gyula Horn wybrany został w 1994 r. premierem mimo komunistycznej kariery rozpoczętej w 1956 r., gdy walczył przeciwko powstańcom po stronie wojsk sowieckich i ich węgierskich sprzymierzeńców kierowanych przez Kádára, do czego zresztą sam się przyznał. Innym przykładem może być Péter Medgyessy. Został wybrany premierem w 2002 r. jako lider opozycji przeciwko antykomunistycznemu Fideszowi pod przywództwem Viktora Orbána. Był członkiem ostatniego komunistycznego rządu, ale prawdziwym szokiem było ujawnienie, że był również informatorem komunistycznych służb specjalnych, który to fakt nie był znany przed wyborami. Ferenc Gyurcsány, następny premier wybrany w 2006 r., był liderem organizacji młodzieży komunistycznej w późnych latach osiemdziesiątych. To wszystko to tylko czubek góry lodowej.

Zasadniczy problem moralny postkomunistycznych Węgier znajduje odbicie w fakcie przetrwania komunistycznego sposobu myślenia i sieci powiązań. W myśleniu o polityce wiąże się on z pewną liczbą restrykcyjnych działań z zakresu polityki gospodarczej i społecznej ostatniego dwudziestolecia. W przeciwieństwie do masowego odrzucenia komunizmu przez polskich intelektualistów, węgierskim intelektualistom z głównego nurtu pozostały bliskie reformistyczne idee komunizmu lat osiemdziesiątych. Jednak prawdziwych źródeł powrotu Węgier do gorszych wyników gospodarczych i słabszej pozycji politycznej trzeba szukać w „zimnej wojnie domowej”. Rozpoczęła się ona jeszcze w 1990 r. wraz z brakiem wspólnej wizji tego, jak powinny wyglądać Węgry. Konflikt związany był również z niezdolnością węgierskich elit do poprawienia jakości przywództwa, z błędnie rozumianym liberalizmem, z problemami z tożsamością i brakiem rządów prawa, w tym wypaczeniem związku między wolnością i odpowiedzialnością.

Przez ostatnie dwadzieścia lat Węgry były dręczone przez zimną wojnę domową między zliberalizowaną postkomunistyczną lewicą i antykomunistyczną prawicą, w skład której wchodziły różnorodne prądy ideowe i różni ludzie połączeni nienawiścią do komunizmu. Ta walka wyczerpała swój potencjał, a wybory 2010 r. pokazują, że przynajmniej według węgierskich wyborców debata powinna zakończyć się w ten czy inny sposób. Cięgi, które zebrała lewica przy urnach, chyba zadecydowały, że zmiana reżimu powinna dobiec końca za sprawą narodowej jedności. Będzie w niej przewodzić koalicja partii antykomunistycznych, Fideszu i Chrześcijańskich Demokratów.

Korzenie węgierskiego kryzysu finansowego i gospodarczego

Większość ekonomistów na Węgrzech zgodziłoby się, że istnieją dwie zewnętrzne przyczyny obecnego kryzysu finansowego: węgierska gospodarka jest jedną z najbardziej otwartych na świecie i węgierski system bankowy jest wysoce zależny od banków zagranicznych. Węgry są zatem bezpośrednio poddane oddziaływaniu globalnych trendów w sferze finansów. Istniały jednak również wewnętrzne zjawiska, które prowadziły do kryzysu i zostały jeszcze przez kryzys wzmocnione. Zarówno sektor państwowy, jak i prywatny były zadłużone, deficyt budżetowy rządu i samorządów jest bardzo wysoki, a finansowanie budżetu centralnego jest bardzo podatne na wpływ inwestorów zagranicznych. Biorąc to wszystko pod uwagę, można powiedzieć, że Węgry po raz drugi wpadły w pułapkę zadłużenia (pierwszy raz miało to miejsce w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w.). Inaczej jednak niż w przypadku innych krajów, chęć oparcia się na zagranicznych kredytach miała przyczyny polityczne, głęboko zakorzenione w komunistycznej przeszłości Węgier i uwarunkowaniach zmiany systemowej 1989 r.

Po stłumieniu powstania 1956 roku János Kádár ustanowił system polityczny, który czynił pewne koncesje na rzecz reform ekonomicznych. W rezultacie, wcielono w życie Nowy Mechanizm Ekonomiczny (1968) jako próbę złagodzenia sztywnego planowania w gospodarce i wprowadzenia elementów rynku do działalności gospodarczej, zwłaszcza w rolnictwie. Doprowadziło to do ukształtowania się na zewnątrz Węgier obrazu tego kraju jako „gulaszowego komunizmu”. Termin ten miał oznaczać relatywnie wyższe standardy życiowe w porównaniu z innymi państwami komunistycznymi. Tajemnica Kádára polegała na milczącym kompromisie z narodem. Opierał się on na założeniu stopniowego wzrostu konsumpcji, której koszty były finansowane przez zagraniczne pożyczki. Jednak ludzie nie byli świadomi ceny, którą będą musieli zapłacić za swój relatywny dobrobyt na kredyt. Zadłużenie Węgier powoli, ale nieprzerwanie wzrastało w latach 1970-tych i 1980-tych, co doprowadziło do pierwszego niebezpiecznego kryzysu przełomu 1980 i 1981 r., kiedy to kraj znalazł się na skraju załamania finansów.

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych Węgry wprowadziły następujące reformy gospodarcze: nowoczesny system podatkowy, w tym podatek od dochodów osobistych, podatek VAT (1988) i podatek od zysku przedsiębiorstw; dwupoziomowy system bankowy z bankiem centralnym i uniwersalnymi bankami komercyjnymi; ustawodawstwo pozwalające na zakładanie spółek akcyjnych i spółek z ograniczoną odpowiedzialnością; zezwolono firmom prywatnym na zatrudnianie do 500 pracowników.

Po zmianie reżimu musiały zostać jeszcze wykonane trzy zadania w zakresie polityki gospodarczej: stabilizacja, liberalizacja i prywatyzacja. Co się tyczy pierwszego, to musiało zostać stworzone stabilne otoczenie finansowe, by umożliwić szybki rozwój gospodarczy, wspierać krajową przedsiębiorczość i zachęcić do bezpośrednich inwestycji zagranicznych (by zmniejszyć deficyt budżetowy). Liberalizacja oznaczała takie przekształcenie mechanizmu cenowego, by wyrażał rzeczywiste stosunki wartości. Oznaczała ona również stworzenie nowych ram prawnych, które pobudziłyby wolną przedsiębiorczość. Prywatyzacja na Węgrzech opierała się na przyciąganiu tak wielu zagranicznych inwestorów, jak tylko było to możliwe.

Prywatyzacją kierowała instytucja rządowa pod nazwą Agencja Mienia Państwowego (AMP). Ádám Boóc opisał najważniejsze etapy węgierskiej prywatyzacji następująco: 1. prywatyzacja spontaniczna (1985-1989); 2. prywatyzacja kontrolowana przez państwo (1990); 3. prywatyzacja „kierowana” przez państwo (1990-1991); 4. prywatyzacja w ramach programów AMP (1991-1992); 5. samouwłaszczenie (self-privatization) (1992-1995); 6. trzecia regulacja prywatyzacji, prywatyzacja strategiczna (1995-)[2]. Co do zasady rządy lewicowe (1994-1998, 2002-2006, 2006-2010) prywatyzowały bardziej aktywnie, więc deficyt budżetowy był redukowany poprzez sprzedaż majątku państwowego. Towarzyszyło temu zaciąganie kredytów zagranicznych i działania redystrybucyjne oparte na idei (domniemanej) sprawiedliwości społecznej. Problem polegał na tym, że ta sama logika i postawy praktykowane były już w czasach komunizmu – rząd był w stanie podnosić standardy życiowe tylko wyprzedając majątek państwowy i/lub używając zagranicznych pożyczek. Ten trend przyspieszył po 2002 r., co doprowadziło do drastycznych działań oszczędnościowych po 2006 r., które wywołały szereg konfliktów moralnych w społeczeństwie.

Niemniej jednak, to bardzo znaczące, że rząd węgierski w 2006 r. był nastawiony optymistycznie i niczego nie podejrzewając przygotował swój plan konwergencji wymagany dla członków Unii Europejskiej (UE), którzy jeszcze nie przyjęli euro. Rząd następująco nakreślił swoje średniookresowe cele gospodarcze:

Najważniejszym celem rządu jest zapewnienie warunków szybkiej i trwałej konwergencji w zakresie produkcji gospodarczej i standardów życiowych na poziomie średniej UE. Wymaga to polityki gospodarczej nastawionej na wzrost i rozwój, opartej na zrównoważonych bilansach rozliczeń zagranicznych i sektora publicznego.

Rząd naszkicował również, dlaczego przywrócenie równowagi wewnętrznej i zewnętrznej było tak palące:

"[W]ysoki ogólny deficyt sektora rządowego i deficyt obrotów bieżących oraz zadłużenie powstały w kontekście sprzyjających trendów w gospodarce. Przewidywane starzenie się ludności Węgier w przyszłości zwiększy poziom wydatków publicznych, które powinny być zabezpieczone przed zmniejszającą się liczbą płatników podatków i składek na ubezpieczenie społeczne. Dlatego konieczne są zmiany w perspektywie krótko- i średniookresowej, które umożliwią sfinansowanie wydatków na emerytury i opiekę zdrowotną w zbliżających się dekadach. Średniookresowa strategia ekonomiczna zawierała następujące elementy: Równolegle z podejmowaniem krótkookresowych działań o charakterze fiskalnym koniecznych dla szybkiej konsolidacji finansów publicznych rząd tworzy warunki dla rzeczywistej długookresowej równowagi poprzez wszechstronne reformy wpływające na działanie całego sektora publicznego. (…) [Z]atem polityka gospodarcza w nadchodzącym okresie będzie podzielona na dwa zróżnicowane etapy: W latach 2007-2008 stworzone zostaną warunki niezbędne dla długookresowej równowagi: nastąpi istotne zmniejszenie deficytu sektora rządowego, powstrzymany zostanie wzrost długu publicznego, poprawiony zostanie bilans rozliczeń zagranicznych. W tym czasie nastąpi osłabienie wzrostu PKB do poziomu 2-3 %. W 2007 r. zmniejszą się również realne dochody gospodarstw domowych, ale w roku 2008 nastąpi już ich lekki wzrost. Począwszy od roku 2009 może zostać przywrócony stały wzrost gospodarczy na poziomie 4-5 %. Realne dochody będą wyraźnie rosły, ujawnią się wzmacniające gospodarkę skutki wzrostu środków przeznaczonych na rozwój, a równowaga będzie się umacniać w miarę trwania reform".[3]

Nawet na pierwszy rzut oka jest jasne, że rząd w 2006 r. był świadom tragicznego stanu budżetu centralnego, ale wiązał wielkie nadzieje z rozwojem gospodarczym szybszym niż średnia krajów UE. Problemy zaczęły się już w 2002 roku, gdy polityka gospodarcza rządu powróciła do posługiwania się narzędziami redystrybucji. W tym procesie rząd nie przejmował się wcale kryteriami, które są wymagane dla wprowadzenia euro. Pensje nauczycieli wzrosły o połowę, co wskazuje na troskę, z jaką nowy socjalistyczno-liberalny rząd dążył do zmniejszenia przepaści oddzielającej płace w sektorze prywatnym i publicznym. Również prawie 2,8 miliona emerytów i rencistów otrzymało trzynastą emeryturę, którą wprowadzono stopniowo w 2003 r. i zlikwidowano pod presją finansów w 2009 r. Była ona typowym przykładem decyzji, której brakuje jakiejkolwiek ekonomicznej racjonalności, ale za to jest bardzo popularna. Z pewnością pomogła ona w reelekcji rządu koalicji socjalistów i liberałów w wyborach 2006.

Właściwie zawsze po 1990 r. lewicowe rządy postkomunistyczne opierały się na głosach emerytów i ekonomicznie nieaktywnej części ludności w zamian za zasiłki i dodatki pokrywane przez budżet centralny, np. darmowy transport publiczny dla wszystkich węgierskich emerytów i obywateli UE powyżej 65 roku życia. O ile okres między 2002 i 2006 r. charakteryzował się polityką gospodarczą skupiającą się na redystrybucji, o tyle następną kadencję można nazwać momentem prawdy. Po pierwsze, podjęto pozorne tylko próby reformy systemu opieki zdrowotnej i innych usług publicznych. Po drugie, żadne z czterech kryteriów wprowadzenia euro nie zostało spełnione i porzucono nadzieję na wstąpienie do strefy euro. Po trzecie, różnorodne formy korupcji zwiększyły się do tego stopnia, że do końca kadencji Węgry były szokowane kolejno kilkoma aferami kryminalnymi uderzającymi w rządzące partie.

Wbrew cytowanym wyżej optymistycznym, czyli nierealnym planom rządu z 2006 r., węgierskie finanse publiczne był bardzo zagrożone już wtedy. Światowy kryzys finansowy nie tylko pogłębił istniejące problemy finansowe i gospodarcze, ale legł również u podłoża całkowitej politycznej klęski rządzącej koalicji.

Uwarunkowania społeczno-ekonomiczne

Grupa młodych ekonomistów, z pewnością nie bez związku z wyborami 2006 r., opublikowała raport na temat stanu węgierskiej gospodarki zatytułowany Równowaga makroekonomiczna i rozwój gospodarczy[4]. Autorzy próbowali nakreślić całościowy obraz społeczno-gospodarczych uwarunkowań sytuacji Węgier i wydobyć na światło dzienne zasadnicze problemy, z którymi będzie musiał się zmierzyć każdy rząd po wyborach 2006 r. Jedno zdanie z tego raportu dobrze podsumowuje węgierskie problemy przed i po 2006 r.: „W ostatnich latach wydatki państwa rosły stale i w znacznym stopniu, państwo przyciągało więc znaczne zasoby, które inaczej przeznaczone byłyby na inwestycje przedsiębiorstw”. Państwo węgierskie nie mogło bowiem poradzić sobie z wydatkami publicznymi inaczej, jak odwołując się do nowych pożyczek. Wydatki państwa wzrosły o 6 % po 2001 r. Państwowe wydatki na inwestycje spadły za to z 15-16 % PKB w latach 1998-2000 do 12-13 % w okresie 2003-2005. Podnosiło się coraz więcej głosów, że państwo wydaje pieniądze na pomoc społeczną zamiast na rozwój gospodarki.

Przyczyna tego była prosta: postkomuniści zawsze mówili, że tylko oni są w stanie sprostać wyzwaniom transformacji. Było nie było, prawica ma anachroniczne pomysły na temat gospodarki i rozwoju społecznego. Postkomunistyczna lewica zachowała marksistowski deterministyczny mesjanizm i pożeniła go z domniemaną znajomością technologii westernizacji. Ogólnie mówiąc, lewica twierdziła, że tylko ona może właściwie zrozumieć globalizację. W szczególności pozostawała w niewoli własnych anachronicznych idei utopijnej równości i zależności Węgier od Zachodu.

Jej światopogląd tak jak kiedyś również i teraz sprzyjał tendencjom internacjonalistycznym. Co może bardziej zaskakujące, postkomuniści starali się również dobrze służyć interesom globalnych przedsiębiorstw. Efektem ubocznym tych ideologicznych klapek na oczy było ignorowanie rzeczywistych problemów społeczeństwa węgierskiego; bo odpowiednie sformułowanie – „interes narodowy” – nie przeszłoby im przez gardło. Te oczywiste, choć nieprzyjemne problemy oddziaływujące na interes narodowy to: bardzo niska, w porównaniu ze średnią europejską, aktywność zawodowa w grupie wiekowej 14-65 (na Węgrzech na poziomie około 57 %); poważnie zakłócona proporcja między pracującymi i ludźmi nieaktywnym ekonomicznie (obecnie wynosi ona 1,59, co oznacza, że każdy pracujący utrzymuje 1,59 niepracującego, potrzeba około pół miliona nowych miejsc pracy, jeśli nie więcej, by odwrócić tę negatywną proporcję); katastrofalne trendy demograficzne wywołane niską dzietnością i wysoką umieralnością (różnica między liczbą urodzeń i zgonów wynosi około 30-35 tysięcy rocznie, co oznacza, że ludność Węgier zmniejsza się co roku o liczbę mieszkańców jednego miasta); zadłużenie państwa na poziomie około 80 % PKB[5]. Sytuacja jest przy tym delikatna, gdyż węgierski system finansowy być może został „uratowany” dzięki pożyczkom (w sumie 20 miliardów euro) uzyskanym pod koniec 2008 r. z Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Oznacza to jednak, że zakres działań finansowych i ekonomicznych jakie mogą podejmować Węgry jest ograniczony, a kredyty trzeba będzie spłacać od 2011 r., czyli zanim kryzys się zakończy.

Kolejnym problemem jest przepaść, jaka oddziela możliwości ponadnarodowych firm, ich lokalnych partnerów biznesowych oraz małych i średnich krajowych przedsiębiorstw, które zawsze walczyły o przetrwanie. Niebagatelnym problemem jest też w końcu niskie poczucie konieczności płacenia podatków, które łączy się z gwałtownym wzrostem przypadków korupcji i utrudnia rozwój gospodarczy kraju.

Polityka na Węgrzech: w poszukiwaniu legitymizacji

Przypadek postkomunistycznych Węgier pokazuje dobrze zalety i wady przywiązania do starożytnej mądrości, która nakazuje dbać o stabilność, jak to ujął już Cyceron: „Unikaj przemocy w polityce za wszelką cenę”[6]. Troska o stabilność może w pewnym momencie przerodzić się w sztywność, brak elastyczności, który z kolei może zdusić wszelkie innowacje i kreatywność. W 1989 r. nowa elita polityczna, będąca mieszanką wyższych funkcjonariuszy dawnego reżimu i przedstawicieli sił demokratycznych, skoncentrowała się na ustanowieniu porządku konstytucyjnego, który zapewniałby, że nie dojdzie do prześladowań członków komunistycznej nomenklatury, ani do monopolu, czy nieuczciwych przywilejów dla jakichkolwiek aktorów politycznych kosztem jakichkolwiek uczestników gry politycznej. Ostatecznym produktem tego procesu była znowelizowana konstytucja, która dwadzieścia lat później, z pewnymi poprawkami, ciągle obowiązuje.

Fakt, że Węgry są jedynym krajem postkomunistycznym bez nowej konstytucji dobrze oddaje paradoks widoczny od samego początku. Ciągłość i zerwanie są nie do oddzielenia w polityce, ale ta prawda rzadko gdzie jest tak dobrze widoczna, jak na Węgrzech. Jako czynnik legitymizujący stabilność oznaczała koszty, które są coraz bardziej widoczne w dwadzieścia lat po zmianie reżimu. Kosztem jest na pewno elitystyczny charakter zmiany ustroju i moralnego uzasadnienia przekształceń gospodarczych.

Zmiana reżimu jako przedsięwzięcie elit

Rozmowy Narodowego Okrągłego Stołu, które miały miejsce między 13 czerwca a 18 września 1989 r. pokazały, że zmiana reżimu, inaczej niż wcześniejsze, rewolucyjne zmiany ustrojów, oparta będzie na porozumieniu przedstawicieli węgierskiej elity, to jest członków pokonanego kierownictwa komunistycznego i samozwańczych przedstawicieli opozycji. Nawet trzecia strona rozmów Narodowego Okrągłego Stołu była tylko atrapą głosu społeczeństwa obywatelskiego, wówczas jeszcze nie istniejącego. Porozumienie przyjęło formę sześciu projektów ustaw: o rewizji Konstytucji, o sądzie konstytucyjnym, o partiach politycznych i ich finansowaniu, o wyborach, o nowelizacji kodeksu karnego, o nowelizacji kodeksu postępowania karnego. Ten polityczny dokument po prostu zmienił porządek konstytucyjny reżimu i wyznaczył nowe cele polityczne. Sam w sobie nie był więc „zmianą reżimu” w zwykłym rozumieniu tego sformułowania.

Problem z okrągłym stołem nie polegał na jego bezpośrednich rezultatach, ale na takim charakterze zmiany reżimu, który sugerował, że żadne istotne reformy nie mogą zostać wprowadzone bez zgody członków elity, w tym przedstawicieli dawnego reżimu. Zatem naród nie miał bezpośredniego głosu w rozstrzygających kwestiach politycznych. Schemat nowego porządku konstytucyjnego i nowego rządzenia zaczął wkrótce wyglądać tak, że to elity uprawnione były do rozwiązywania problemów w drodze dyskretnych porozumień. Zaczęło się to od paktu Antall-Tölgyessy, zawartego bezpośrednio po pierwszych wolnych wyborach w 1990 r. Pozwolił on dwóm najsilniejszym partiom wypaczyć ducha konstytucji. Związek Wolnych Demokratów (SzDSz), który zajął drugie miejsce w wyborach, w wyniku paktu mógł wyznaczyć prezydenta w zamian za ograniczenie liczby ustaw wymagających większości 2/3 w parlamencie (jest ich ponad 30 w obecnej konstytucji), co dawało rządowi premiera Józsefa Antalla i jego zwycięskiej partii większe pole do działania.

Za sprawą takich posunięć początkowa jedność opozycji ulegała stopniowej erozji osiągając kulminację, gdy Wolni Demokraci przyłączyli się do rządu w 1994 r. Wybory wygrała wtedy Węgierska Partia Socjalistyczna (MSzP), sukcesorka partii komunistycznej, zdobywając absolutną większość w parlamencie. Początkowa jedność partii opozycyjnych skierowana przeciwko postkomunistom załamała się w momencie, gdy przed SzDSz pojawiła się szansa skorzystania na zmianie reżimu. Wystarczyło po cichu porzucić antykomunistyczne stanowisko twierdząc, że liberalizm pozwala wiązać się z każdą demokratyczną partią.

Późniejszy ciąg wydarzeń politycznych na Węgrzech mieścił się w ramach kompromisu elit aż do czasu, gdy Viktor Orbán zwrócił się przeciwko elitarnemu charakterowi zmiany reżimu, gdzieś między 2004 i 2006 r. Zwłaszcza po wyborach 2006 r. wielokrotnie proponował on politykę o charakterze plebejskim, co ostatecznie doprowadziło do odniesienia przez Fidesz historycznego zwycięstwa i osiągnięcia większości 2/3 w wyborach 2010 r. Przyczyny tego bezprecedensowego sukcesu leżą w nieskutecznej polityce gospodarczej lewicowych rządów okresu 2002-2010 i niemal całkowitej moralnej klęsce partii rządzących spowodowanej ich korupcją na każdym szczeblu. Seria skandali korupcyjnych i kryminalnych śledztw wstrząsała węgierską opinią publiczną praktycznie przez cały przedwyborczy rok. Wbrew temu, że polityczni przeciwnicy określali Orbána jako populistę, zdołał on odnieść tak miażdżący sukces, gdyż zrozumiał, że fatalnym błędem zmiany reżimu było zignorowanie podstawowych potrzeb narodu. Elita wystarcza, by podtrzymywać nowy porządek konstytucyjny, ale to za mało, by uczynić pełny użytek z jego możliwości. Jego sztywność przejawiała się w wielu działaniach politycznych i procedurach: od wzajemnego paraliżowania się przez partie polityczne po niemożność przygotowania nowej konstytucji, która zmieniłaby porządek konstytucyjny Węgier. Elity preferowały jednak raczej poluzowanie reguł konstytucyjnych, stabilność i utrzymywanie ducha przemożnej nieufności charakterystycznej dla moralnych uwarunkowań zmiany reżimu.

Wszystkie badania opinii publicznej pokazują, że zwykli obywatele Węgier są mocno rozczarowani nowym ładem politycznym (por. Dodatek 1). Węgierska demokracja potrzebuje więc nowej legitymizacji. Musi ona wziąć również pod uwagę moralne resentymenty, które nawarstwiły się w ciągu ostatnich dwudziestu lat, a które częściowo wynikają z niespełnionych obietnic nowego reżimu. Szczególnie obietnicy, że liberalna demokracja podniesie poziom życia a jego standard przekroczy czasy Kádára i zbliży się do poziomu zachodniego państwa dobrobytu. Nie trzeba dodawać, że projekt westernizacji jest legitymizowany głównie wskaźnikami konsumpcji, bo dotyczy on kraju, w którym Kádár mógł rządzić tylko dzięki pragmatycznej polityce zorientowanej na konsumpcję, choć realizowanej w warunkach komunizmu.

Moralne uzasadnienie transformacji gospodarczej

Drugim najbardziej kontrowersyjnym wymiarem zmiany reżimu jest transformacja ekonomiczna i jej moralne uzasadnienie. Wszystkie rządy demokratyczne muszą się zmierzyć z dwoma podstawowymi problemami, które należy traktować z ostrożnością. Obydwa są konfliktami naturalnymi dla demokracji i obydwa stanowią wyzwanie dla fundamentów każdego systemu demokratycznego. Po pierwsze, jako że demokracja opiera się na równości, ze szczególnym akcentem na równe prawo każdego obywatela do głosowania, reżim demokratyczny musi kontrolować te tendencje, które poszerzają przepaść między ubogimi i zamożnymi. Wydaje się, że nowoczesne demokracje używają szeroko zakrojonych metod redystrybucji, by opanować i przeciwdziałać ekonomicznym skłonnościom ustroju demokratycznego, w tym przywiązaniu do wolnej przedsiębiorczości i towarzyszącemu jej wzrostowi różnic majątkowych między obywatelami. Polityczne regulacje o egalitarnym charakterze są w ciągłym konflikcie z gospodarką opartą na wolności.

Redystrybucja została zradykalizowana przez reżimy komunistyczne, ale i zachodnie demokracje, zwłaszcza po II wojnie światowej, również odwoływały się do środków redystrybucyjnych. Do tego stopnia, że na przykład w Stanach Zjednoczonych politykę prezydenta Obamy oskarża się o hołdowanie socjalizmowi (podobnie było zresztą z jego demokratycznymi poprzednikami). Tego typu reżim jest moralnie wspierany przez pewną niezwykle wpływową teorię polityczną, która została wypracowana przez Johna Rawlsa i podobnych mu myślicieli politycznych. Skupia się ona na problemie pogodzenia wolności z redystrybucją, z pewnym odchyleniem na korzyść redystrybucji. Wszystkie kraje postkomunistyczne próbują balansować między dwoma wymogami: powrotu do mniej sztywnych i mniej wszechogarniających działań redystrybucyjnych i utrzymywania się wyobrażenia o redystrybucji, które w zasadzie nie odbiega od komunistycznego ideału sztywnej redystrybucji. Jednak konflikt między egalitarną polityką demokratyczną i wolnością gospodarczą jest nieodłącznym problemem nowoczesnych demokracji. Istnieje bowiem mnóstwo statystycznych dowodów potwierdzających, że przekształcenie gospodarki tłumionej przez państwo w gospodarkę wydajną prowadzi do wzrostu nierówności.

Wiele czynników złożyło się na wzrost nierówności w społeczeństwie węgierskim. W ciągu zaledwie kilku lat, między 1987 i 1992 r. jedna czwarta miejsc pracy zniknęła, głównie w konsekwencji prywatyzacji. Ten trend został zapoczątkowany przez „spontaniczną” prywatyzację w 1987 r. i wzmocniony przez prywatyzację kontrolowaną przez państwo na początku lat dziewięćdziesiątych – i trwał właściwie do niedawna. Co więcej, w związku z wielkim zadłużeniem Węgier, węgierskie państwo ledwie mogło utrzymać poziom zasiłków wypłacanych z budżetu centralnego. Na przykład realna wartość zasiłków rodzinnych zaczęła spadać, a o innych zasiłkach, czy jakości usług publicznych w rodzaju edukacji, nie warto nawet wspominać. Do połowy lat dziewięćdziesiątych różnica między najniższym i najwyższym decylem dochodów wzrosła z 4,5 % do 7,5 %. Te tendencję wzrostu nierówności trafnie opisał István György Tóth: „Wzrost nierówności doprowadził Węgry od sytuacji podobnej do krajów skandynawskich w połowie lat dziewięćdziesiątych do (…) sytuacji przypominającej bardziej kraje kontynentalnej Europy, jak Francja czy Niemcy dekadę później. Niemniej jednak, nawet przy końcu transformacji poziom nierówności nie osiągnął stanu dominującego w Europie śródziemnomorskiej, nie wspominając o krajach postsowieckich”[7]. Krótko mówiąc, konflikt między usprawnianiem gospodarki i utrzymaniem poziomu usług społecznych, do jakiego ludzie przywykli w czasach Kádára, znajdował się w stanie uśpienia przez ostatnie dwadzieścia lat. Wypłynął na powierzchnię pod koniec pierwszego dziesięciolecia nowego wieku nie bez związku ze światowym kryzysem gospodarczym.

W odróżnieniu od innych ustrojów, demokracja powinna zawsze pozostawać w zgodzie ze źródłem swojej legitymizacji. Jednak nie ma gwarancji, że to, czego naród pragnie, da się pogodzić ze skutecznym rządzeniem. Dobrobyt narodu, program obowiązkowy dla demokratycznego rządu, łatwo może zostać zakwestionowany przez wymogi skutecznego rządzenia. Skuteczność jest perspektywą rządzących krajem w dwóch znaczeniach: można wygrać wybory tylko, jeżeli jest się w stanie zapewnić sobie niezbędne poparcie polityczne lub struktur władzy i ma się wykonalną wizję celów politycznych. Jednak dla wygrywającego zawsze pierwszym pytaniem będzie, co wybrać: skuteczność, czy legitymizację, gdy próbuje przewidzieć niebezpieczeństwa i ryzyko związane z utrzymaniem bieżącego stanu redystrybucji i sposobów rządzenia.

Demokratyczna władza, właściwie z definicji jest skazana na ciągłe zmiany i reformowanie. Stawia ona bowiem czoła bieżącym potrzebom i interesom ludzi. W kraju postkomunistycznym, takim jak Węgry, świeżo uzyskana demokratyczna legitymizacja znajduje się w ostrym konflikcie ze skutecznością, z problemami centralnej alokacji zasobów, z potrzebą przemiany gospodarki upaństwowionej w gospodarkę opartą na prywatnej inicjatywie, wreszcie z dążeniami do polityki gospodarczej i społecznej opartej na zysku, czy użyteczności.

Przekształcanie mocno scentralizowanej, państwowej gospodarki w wolną gospodarkę rynkową opartą na prywatnej inicjatywie stało się tą częścią rządzenia w postkomunizmie, która w szczególności została zdominowana przez ideologię. Sprawne, czy efektywne zarządzanie stało się argumentem używanym we wszystkich sferach przemian gospodarczych prowadzonych pod sztandarami zachowania stabilności, liberalizacji gospodarki (w tym uporządkowania zaburzonej struktury cen), dostosowania przewartościowanej waluty do jej rzeczywistej wartości oraz prywatyzacji, czyli ukrytej historii postkomunistycznej transformacji. Wydaje się więc, że najbardziej drażliwy problem nowych demokracji został rozstrzygnięty na korzyść skuteczności. Jeżeli da się obsługiwać zadłużenie zagraniczne, można zapobiec obniżaniu się standardu życiowego ludności. Co ważniejsze, jeżeli ludziom zapewni się niewyobrażalnie pełne półki w sklepach, koszty polityczne będzie można odłożyć, a może nawet odsunąć na zawsze.

Warto porównać wyniki węgierskich wyborów z głównymi hasłami i priorytetami zwycięskich partii:

  1. Wybory 1990: społeczna gospodarka rynkowa, prawicowa koalicja Węgierskiego Forum Demokratycznego (MDF) – 42,49%, Niezależnej Partii Drobnych Posiadaczy (FKgP) – 11,40% i chadeków (KDNP) - 5,44%;
  2. Wybory 1994: prywatyzacja jako priorytet, lewicowa koalicja Węgierskiej Partii Socjalistycznej (MSZP) – 54,15% i Związku Wolnych Demokratów (SzDSz) – 17,62%;
  3. Wybory 1998: pierwsze zdanie programu Fideszu brzmiało: „Wierzymy, że rodzina jest najbardziej naturalną wspólnotą społeczeństwa obywatelskiego”, prawicowa koalicja Związku Młodych Demokratów (Fidesz) – 38,34%, FKgP – 12,44% i MDF – 4,40%;
  4. Wybory 2002: zmiana na rzecz dobrobytu społeczeństwa, lewicowa koalicja MSzP – 46,11% i SzDSz – 5,18%;
  5. Wybory 2006: reformy, reformy – większa efektywność na każdym polu polityki, lewicowa koalicja MSzP – 49,22% i SzDSz – 5,18%;
  6. Wybory 2010: współpraca narodowa: praca, dom, rodzina, zdrowie, porządek, jedność narodu, przywrócenie porządku i prawa, prawicowa lista Fidesz-Chrześcijańscy Demokraci nie potrzebuje partnera koalicyjnego zdobywając w wyborach parlamentarnych większość 2/3 mandatów.

Jakiekolwiek byłyby zamierzone cele, skuteczność rządu na Węgrzech była obniżana przez ciągłe zadłużenie państwa, któremu towarzyszyło zadłużenie społeczeństwa. Światowy kryzys 2008 r. po prostu ujawnił wcześniej istniejące, nierozwiązane problemy finansowe i gospodarcze. Zatem podwójny kryzys na Węgrzech przynajmniej od 2004 r. składał się z dwóch zjawisk: ciągłych napięć wynikających ze zmiany reżimu w 1989 r. (moralny wymiar prywatyzacji, trwanie wywodzących się z komunizmu struktur władzy itd.) oraz zagrożeń płynących z postkomunistycznego rządzenia po 2002 r.

Na szczególną uwagę zasługują wydarzenia jesieni 2006 r., często cechujące się użyciem przemocy, kiedy to do opinii publicznej przeciekło przemówienie nowowybranego premiera Ferenca Gyurcsány’ego, nazwane Őszödi beszéd (Przemówienie z Őszöd). Za sprawą bulwersującej treści – premier przyznawał, że rząd nie rządził i „okłamywał ludzi” – stało się ono zarzewiem masowych demonstracji. Siedziba węgierskiej telewizji publicznej była szturmowana przez tłumy a na ulicach Budapesztu wybuchły krwawe zamieszki. Nowy premier stracił całą moralną legitymizację swoich rządów w ciągu kilku miesięcy, ale jako polityczny bankrut dryfował aż do marca 2009 r., kiedy to musiał wreszcie ustąpić.

Zamiast przeprowadzić przedterminowe wybory rządząca MSzP wybrała rząd tymczasowy (kwiecień 2009), który w zamian za ogromne kredyty ratujące Węgry przez całkowitym krachem finansowym, kierował się w swych decyzjach wskazówkami MFW. Niemniej jednak, polityczną ceną jaką postkomuniści musieli zapłacić za brak moralnej legitymizacji, szeroko rozpowszechnioną korupcję i nieskuteczne rządy, było bezprecedensowe zwycięstwo prawicowego antykomunistycznego Fideszu w 2010 r.

Podsumowanie

Na poziomie jednostkowym kryzys gospodarczy i finansowy na Węgrzech najbardziej odczuły klasy średnie, a w szczególności drobni przedsiębiorcy. Podobnie jak to jest z zadłużeniem państwa, 65 % z 5,6 miliona umów kredytowych podpisanych przez osoby indywidualne jest denominowane w walutach obcych, najczęściej w euro i frankach szwajcarskich. W wyniku spadku wartości węgierskiego forinta setki tysięcy rodzin dusi się pod naporem rosnących rat kredytu. Nastąpił też znaczący spadek w konsumpcji takich dóbr jak: benzyna (o 10%), artykuły przemysłowe (o 17,8%), meble (o 9,3%) i odzież (o 4,7%). Na Węgrzech tylko 17% ludności co miesiąc może sobie pozwolić na odłożenie jakichkolwiek oszczędności, dla porównania w Austrii jest to 40%.

Państwo jest również zadłużone, a od 2011 r. trzeba będzie przeznaczać ogromne sumy na spłatę kredytów. Równocześnie, za sprawą napiętego i nerwowego klimatu gospodarczego w Europie, Węgry nie tylko nie mogą przekroczyć ustalonego na 2010 r. limitu deficytu budżetowego na poziomie 3,8%, ale muszą go zmniejszyć do 3%w roku 2011. Oznacza to, że gabinet Viktora Orbána rozpaczliwie potrzebuje środków ma redukcję deficytu. Preferencją jest tworzenie nowych miejsc pracy, powrót tysięcy ludzi na rynek pracy, wsparcie dla rodzin przy pomocy polityki podatkowej i niedopuszczenie do deficytu większego niż limit wymuszony przez UE. Pomimo, że jest to trudne zadanie, jeszcze trudniej będzie złagodzić kryzys emocjonalny i kryzys legitymizacji, które dotąd były głównymi przeszkodami dla udanego zakończenia procesu nazwanego „zmianą reżimu”.

Dodatek 1

Istnieje wiele danych świadczących o tym, że obywatele Węgier są sceptyczni w stosunku do nowego demokratycznego ustroju. Najbardziej kompleksowych danych, również w aspekcie porównawczym, dostarcza Pew Research Institute[8].

Tabela 1. Aprobata dla przemian rynkowych (Pytanie 13)

Kraj

1991  r. w proc.

2009  r. w proc.

Zmiana

Niemcy Wschodnie

86

82

-4

Czechy

87

79

-8

Polska

80

71

-9

Słowacja

69

66

-3

Bułgaria

73

53

-20

Litwa

76

50

-26

Rosja

54

50

-4

Węgry

80

46

-34

Ukraina

52

36

-16

 

Tabela 2. Aprobata dla przemian demokratycznych

Aprobata dla systemu wielopartyjnego (Pytanie 12)

Kraj

1991 r. w proc.

2009 r.  w proc.

Zmiana

Niemcy Wschodnie

91

85

-6

Czechy

80

80

0

Słowacja

70

71

+1

Polska

66

70

+4

Węgry

74

56

-18

Litwa

75

55

-20

Rosja

61

53

-8

Bułgaria

76

52

-24

Ukraina

72

30

-42

 

Powyższe dane jasno pokazują, że chociaż Węgry leżą w Europie Środkowo-Wschodniej, to poziom niezadowolenia jest podobny do krajów podlegających innym procesom ekonomicznym, politycznym i kulturowym. Już tylko ten fakt potwierdza, że kryzys na Węgrzech ma nie tylko finansowy, czy gospodarczy charakter. Jest to kryzys systemowy, kryzys zmiany reżimu.

 


[1] J.C.L. Simonde de Sismondi, Political Economy, on-line http://www.marxists.org/reference/subject/economics/sismondi/ch01.htm; por. też J.C.L. Sismone Sismondi, Nowe zasady ekonomii politycznej, czyli o bogactwie i jego stosunku do ludności, PWN, Warszawa 1955.

[2] Á. Boóc, A Short Review of the History of the Hungarian Privatization, on-line http://akkrt.metapress.com/…6508u468724/?…; http://www.jogiforum.hu/folyoiratok/3/184#ixzz12XMAuYa9.

[3] Convergence Programme of Hungary 2006 – 2010, on-line http://www2.pm.gov.hu/web/home.nsf/portalarticles/8E02BBDFAEA7D5E2C12572410042487C/$File/Convergence%20program%202006%20Dec_en.pdf.

[4] Makro egyensúly és gazdasági növekedés, Central European Management Intelligence, Budapest 2006.

[5] Deficyt budżetowy państwa w 2010 r. może zostać zredukowany poniżej 4 % tylko pod warunkiem wprowadzenia przez nowowybrany rząd specjalnych podatków dotyczących banków, sektora paliwowo-energetycznego, czy przedsiębiorstw telekomunikacyjnych, by wymienić tylko kilka przykładów.

[6] Polskie tłumaczenie tego zdania ma inny sens: „Niech nie będzie wśród ludu gwałtów”, zob. Marcus Tullius Cicero, O prawach, III.11; polski przekład Marcus Tullius Cicero, O państwie. O prawach. O powinnościach. O cnotach, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1960, s. 289 [przyp. tłumacza].

[7] I. G. Tóth, Tolerance for Inequalities and the Demand for Redistribution in Hungary 1987-2005. A Draft, on-line www.dse.unifi.it/sviluppo/doc/Toth2_Toth.pdf.

[8] On-line pewglobal.org/2009/11/02/end-of-communism-cheered-but-now-with-more-reservations.

 


Start András Lánczi, "Kryzys finansowy a węgierska polityka"