SPORY O KAPITALIZM

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Miłowit Kuniński, "Kryzys gospodarczy a etyka i ekonomia"

Miłowit Kuniński, "Kryzys gospodarczy a etyka i ekonomia"

Email Drukuj PDF

W ciągu 12 miesięcy pomiędzy 1 lipca 2008 i 30 czerwca 2009 roku w Stanach Zjednoczonych produkt krajowy brutto (PKB) spadł o 3,8 % i był to największy spadek od 1946 roku, podczas gdy w latach 1983-2008 PKB wzrastał średnio o 3,2 % rocznie[1]. We Francji w 2009 roku PKB spadł o 2,5 %, a w pierwszym kwartale 2010 wzrósł o 0,1 % w porównaniu z analogicznym okresem 2009 roku[2]. W Niemczech dopiero w ostatnim okresie widać symptomy ożywienia gospodarczego, osiągniętego dzięki wzrostowi eksportu. PKB w okresie kwiecień-czerwiec 2010 roku w porównaniu z rokiem poprzednim wzrósł w tym kraju o 4,1 %[3].

Kryzys w USA objawił się przede wszystkim na rynku nieruchomości, gdzie pojawił się kryzys hipoteczny w wyniku wadliwego systemu finansowania kredytów, nieopartego, jak dotychczas, na depozytach bankowych, które ograniczały nadmierne kredytowanie, lecz na obligacjach hipotecznych. Rynek obligacji hipotecznych był zdominowany przez agencje wspierane przez rząd (np. Freddie Mac, Fannie Mae), a z kolei banki prywatne wprowadziły na rynek kredyty hipoteczne tzw. subprime, udzielane osobom, które nie spełniały kryteriów agencji rządowych. W krótkim czasie osoby niezdolne do spłacania kredytów traciły nieruchomości na rzecz banków, co – zgodnie z prawem podaży i popytu – doprowadziło do spadku wartości nieruchomości. Banki stały się posiadaczami nieruchomości, których wartość rynkowa systematycznie spadała[4].

Kredyty udzielane były przez banki amerykańskie i zagraniczne, więc skutki spadku wartości nieruchomości przenosiły się także poza USA, w tym przede wszystkim do Europy. Dotknęły one także agencje wspierane przez rząd.

Klasycy myśli ekonomicznej o orientacji wolnorynkowej od czasów Adama Smitha, przez szkołę neoklasyczną (Milton Friedman) i subiektywistyczną (Carl Menger, Friedrich von Hayek), po ich współczesnych kontynuatorów (Israel Kirzner), podkreślali znaczenie nieingerencji państwa w procesy gospodarcze. Od dawien dawna wskazywano też na cykliczny charakter gospodarki rynkowej, w której okresy koniunktury przeplatają się z okresami dekoniunktury, a bywa, że mamy do czynienia z zapaścią gospodarki światowej, czyli z kryzysami.

Kluczową kwestią jest odpowiedź na pytanie, czy głębokie kryzysy są wywołane przez samą dynamikę procesów gospodarczych, czy też są wynikiem działań interwencyjnych państw/rządów, które choć motywowane szlachetnymi pobudkami, są dla gospodarki szkodliwe. Jest to oczywiście pytanie o funkcję z jednej strony motywów kierujących decyzjami ekonomicznymi ludzi, z drugiej zaś o rolę państwa w gospodarce.

Dobra publiczne i ich wytwarzanie – państwo dobrobytu

Jak wiadomo, chęć zysku od czasów Mandeville’a i Smitha uważa się za główny motyw działalności ekonomicznej. Gdy zaś idzie o państwo, to jego rola postrzegana bywa zazwyczaj jako dostarczyciela tzw. dóbr publicznych, których nie wytwarza się prywatnie, bowiem zysk, jaki można otrzymać z ich produkcji, albo jest znikomy, albo daje się osiągnąć w bardzo długim czasie, a więc okres uzyskania opłacalności (zwrotu nakładów i zysku) jest zbyt długi, by umożliwiał kolejne racjonalne inwestycje. Państwo zatem ma dostarczyć infrastruktury komunikacyjnej, zorganizować system instytucji umożliwiających życie i działalność wszelkiego rodzaju, w tym zwłaszcza gospodarczą, w warunkach pokoju społecznego, czego warunkiem jest istnienie instytucji prawa, sądownictwa i mocy umożliwiającej jego egzekwowanie oraz armii. Na państwie, twierdził Smith, spoczywa także obowiązek zorganizowania i wspierania systemu podstawowej edukacji[5]. Egzekwowanie prawa poprzez zagrożenie użyciem przemocy w odniesieniu do gospodarki oznacza także możliwość egzekwowania umów.

W jakim zakresie dobra publiczne mają być wytwarzane przez państwo czy inne instytucje publiczne, a w jakim ich wytwarzanie może dokonywać się w sposób prywatny, jest przedmiotem sporów. W rzeczywistości, zakres ten w różnych państwach jest odmienny i zmienny w związku ze zmianami polityki gospodarczej. Przez długie lata, poczynając od Bismarckowskich Niemiec, przez USA w okresie Nowego Ładu i na długo przed jego wprowadzeniem, w okresie rządów partii centrolewicowych w Europie (Partia Pracy w Wielkiej Brytanii, partie socjaldemokratyczne w innych krajach europejskich, jak Szwecja czy Niemcy), utrwalał się pogląd, iż zakres działań państwa w sferze gospodarczej musi być znacznie rozszerzony w stosunku do warunków panujących w większości państw w XIX wieku. W ten sposób ugruntowała się idea i praktyka państwa dobrobytu, które w różnym stopniu ingerując w procesy gospodarcze, zapewniało podnoszenie poziomu dobrobytu w całym społeczeństwie, a zwłaszcza wśród pracowników najemnych, poprzez gwarantowane płace minimalne, podnoszenie wysokości płac, różne formy pomocy w postaci nieodpłatnej lub stosunkowo taniej opieki zdrowotnej, darmowych lub tanich instytucji edukacyjnych od żłobka po szkoły wyższe, różne formy kredytów gwarantowanych przez państwo itp. Wiele z tych urządzeń stworzonych po II wojnie światowej stało się w ciągu kilkudziesięciu lat czymś oczywistym i należnym wszystkim obywatelom, a z pewnością tym gorzej sytuowanym. Źródłem finansowania państwa dobrobytu były podatki (progresywne) w znaczącym stopniu obciążające obywateli dobrze sytuowanych. Gospodarka rynkowa działała więc w warunkach państwowej kontroli i ingerencji przybierającej formę pośrednią w postaci podatków lub poprzez decyzje banków centralnych, niezależnych wprawdzie od rządów, ale powiązanych z instytucjami państwa w różny sposób w poszczególnych krajach. Różnice pomiędzy partiami politycznymi lewicowymi, centrolewicowymi i prorynkowymi sprowadzały się zasadniczo do odmiennych polityk podatkowych, co w przypadku obniżania poziomu podatków lub likwidacji części z nich sprzyjało zwiększeniu produktywności i tym samym poziomu PKB, a w konsekwencji podniesieniu poziomu życia obywateli. Istniała też inna forma ingerencji państwa w gospodarkę, jaką była nacjonalizacja niektórych gałęzi przemysłu i po zmianie rządu ich ponowna reprywatyzacja[6]. Państwo dobrobytu było traktowane jako niekwestionowane osiągnięcie zarówno przez polityków skłaniających się ku rozszerzonej państwowej ingerencji w sferze gospodarczej, jak i przez polityków świadomych negatywnych skutków dla poziomu życia znacznego ograniczania wolności gospodarczej przez państwo.

Teoria sprawiedliwości społecznej jako uzasadnienie teoretyczne i etyczne państwa dobrobytu

Teoretycznego uzasadnienia idei państwa dobrobytu, które przybrało rozwiniętą postać w Europie Zachodniej, dostarczył Amerykanin John Rawls w swej Teorii sprawiedliwości (1971)[7]. Od tego czasu w świecie zachodnim teoria ta zrobiła niebywałą karierę, stając się źródłem inspiracji dla wielu teoretyków, którzy nie tylko zajmowali się kwestią sprawiedliwości, ale wywodzili z niej uzasadnienia dla różnych zagadnień od tolerancji po prawa człowieka, sam zaś Rawls publikując kolejne prace otwierał przed swymi kontynuatorami nowe perspektywy badawcze.

W dziedzinie ekonomii spór między zwolennikami państwa dobrobytu a reprezentantami orientacji wolnorynkowej miał bardziej techniczny charakter, a podstawowym problemem była kwestia efektywności gospodarczej i wzrostu gospodarczego, a tym samym polepszania warunków życia. Ekonomiści niestroniący od problematyki politycznej rozważali znaczenie gospodarki dla wolności jednostkowej. Zwolennicy ingerencji państwa w gospodarkę, uważali, że dzięki niej ludzie zyskują rzeczywistą wolność, gdyż pewien poziom zamożności umożliwia im realizację celów życiowych (Gunnar Myrdal, John Galbraith). Reprezentanci orientacji wolnorynkowej, czy to w ramach ekonomii neoklasycznej czy rozwijający idee subiektywistycznej szkoły austriackiej (C. Menger i kontynuatorzy jego teorii Ludwig von Mises, F. von Hayek, I. Kirzner), zwracali uwagę na wolność jednostkową jako na warunek i na podstawę efektywnej działalności gospodarczej, a własność prywatną traktowali jako nieodzowny element podejmowania racjonalnych decyzji gospodarczych. Można więc powiedzieć, że – wedle tej koncepcji – to wolność jednostkowa powiązana z własnością prywatną są warunkami rozwoju gospodarczego dzięki wymianie rynkowej, i zwrotnie wpływają na materialne warunki życia, pozwalając osiągać cele wykraczające poza dobrobyt materialny.  

Zauważmy, że debata na temat gospodarki i zakresu ingerencji państwa, miała ważny wymiar etyczny. Spierano się o sprawiedliwość społeczną, czyli dystrybutywną. Najbardziej znaną i rozbudowaną koncepcję sprawiedliwości dystrybutywnej zaproponował, jak wspomniałem, John Rawls, a jedna z bardziej znanych prób zakwestionowania sprawiedliwości społecznej/dystrybutywnej wyszła spod pióra F. von Hayeka[8]. Rawls twierdził, że ludzie kierując się racjonalnością i nie znając swego rzeczywistego położenia w realnym społeczeństwie, czyli działając za zasłoną niewiedzy, a więc w swoistym stanie natury, uzgodnią między sobą uniwersalne zasady wolności i sprawiedliwości, które zapewnią właściwy ład społeczeństwu i jego instytucjom. Wprawdzie modyfikował on swoje stanowisko, odchodząc od hipotetycznej umowy społecznej ku umowie rzeczywistej, i rozszerzył swą koncepcję sprawiedliwości na relacje międzynarodowe, czyli sprawiedliwość globalną, lecz zasadniczy sens jego koncepcji pozostał niezmieniony[9]. W odniesieniu do zasad sprawiedliwości w obrębie jednego społeczeństwa oznaczało to przyjęcie zasady różnicy, drugiej w kolejności po zasadzie wolności. Zasada różnicy głosi, że usprawiedliwiona poprawa położenia osób zajmujących wysokie pozycje w hierarchii dochodów i prestiżu winna pociągać za sobą proporcjonalną poprawę położenia osób zajmujących niskie pozycje w tej hierarchii. Osiągnięciu tego rezultatu, a więc urzeczywistnieniu drugiej zasady sprawiedliwości, ma służyć system podatkowy, tak skonstruowany, by zapewniając założony rezultat (poprawę położenia osób nieuprzywilejowanych) nie zniechęcał równocześnie do oszczędzania. Nie trudno dostrzec, iż teoria sprawiedliwości w ujęciu Rawlsa jest próbą uzasadnienia sposobu organizacji i działania państwa dobrobytu. Natomiast w ujęciu Hayeka sprawiedliwy porządek społeczny to taki, w którym położenie poszczególnych osób ma charakter losowy („całkowicie przypadkowy”). Różnica między Hayekiem i Rawlsem polega na tym, iż w ujęciu autora Teorii sprawiedliwości reguły sprawiedliwości, przede wszystkim zasada różnicy, zostają uzgodnione i nakładają ograniczenia na losowość zajmowania pozycji w społeczeństwie. Realizacja zasady różnicy polega na powierzeniu rządowi (państwu) zadania „zachowania maksymalnie sprawiedliwych udziałów dystrybucyjnych za pomocą podatków i niezbędnych korekt w prawach własności”[10]. Oznacza to, według Rawlsa, iż nierówności w zakresie posiadania dóbr pozycjonalnych (np. rodzinnego bogactwa czy inteligencji) winny być zmniejszane zgodnie z drugą zasadą sprawiedliwości, którą jednostki wybrałyby podejmując decyzje za zasłoną niewiedzy. Natomiast według Hayeka rząd/państwo nie powinno sprawować kontroli nad dobrami pozycjonalnymi poza egzekwowaniem ogólnych reguł prawa, niemających na celu uzyskania z góry określonej dystrybucji dóbr, gdyż tego rodzaju ingerencja ma dalekosiężne skutki społeczne i ekonomiczne. Hayek krytykując ideę sprawiedliwości społecznej/dystrybutywnej miał na względzie niemożność określenia kryteriów dystrybucji dóbr przez państwo, groźbę nadmiernej ingerencji państwa w życie jednostek i arbitralne polepszanie lub pogarszanie ich położenia, oraz zakłócanie konkurencji i funkcjonowania rynku, który jest podstawowym źródłem bogactwa w skali ogólnospołecznej i jednostkowej.  

Granice interwencjonizmu państwowego a kryzys gospodarczy

Nie ulega jednak wątpliwości, że istnieje pewien zakres działań państwa, który w znaczący sposób wpływa na procesy gospodarcze. Do nich należy wpływ państwa na politykę monetarną. Banki narodowe, pełniące funkcje banków centralnych (dotyczy to również Systemu Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych – Fed), decydujące o podaży pieniądza i o stopach procentowych, są zazwyczaj formalnie niezależne od rządów, lecz w różnych krajach związki pomiędzy bankami centralnymi a rządem mają różny charakter. Decyzja o składzie zarządów czy rad tych banków należy do organów państwa, choć bezpośredni wpływ rządu może być ograniczony lub pośredni. W tym sensie decyzje niezależnego banku centralnego są pośrednio powiązane z polityką państwa, choć rzadko kiedy mamy do czynienia z bezpośrednim wpływem na nie. Zmiana rządu i składu parlamentu w wyniku wyborów nie pozostaje bez wpływu na działalność banku centralnego, choć decyzje personalne mogą być znacznie opóźnione w stosunku do terminu przejęcia władzy przez nową ekipę. Działalność banków centralnych, zwłaszcza określanie wysokości stóp procentowych, ma dalekosiężne skutki dla gospodarki i wymaga wielkiej rozwagi i bardzo dobrego rozeznania w jej stanie. Wiele wskazuje na to, że zmiana stóp procentowych przez Fed skłoniła banki prywatne do obniżenia oprocentowania kredytów na zakup domów i tym samym zachęciła do zwiększenia ich podaży na rynku. Tani kredyt z kolei zachęcał do zapożyczania się, a wspomniane złagodzone kryteria udzielania kredytów wpłynęły na zwiększenie popytu na nie.

W powstaniu obecnego kryzysu udział decyzji rządowych czy państwowych miał istotne znaczenie. W USA rząd i Kongres, w duchu koncepcji J. M. Keynesa, zalecającego w roku 1933, w warunkach głębokiej recesji, interwencję rządu w postaci rozległego programu robót publicznych i krótkoterminowych obniżek podatków, wprowadziły w życie w 2009 roku American Reinvestment and Recovery Act (Ustawa o amerykańskich reinwestycjach i ożywieniu gospodarczym) i przeznaczyły prawie 800 miliardów dolarów na pobudzanie gospodarki[11]. Jak podkreśla w przywołanym wyżej artykule J. K. Glassman, pobudzanie gospodarki przez państwo nie przynosi spodziewanych rezultatów, a wręcz przeciwnie, stopa bezrobocia przed zastosowaniem pakietu ożywienia gospodarczego wynosiła w lutym 2009 roku 7,7%, w kilka miesięcy później wzrosła do 10%, by utrzymywać się na poziomie 9,5% (we wrześniu 2010 roku wynosiła 9,6%)[12]. Znaczący wpływ na kryzys ma w USA reforma ubezpieczeń zdrowotnych, która objęła dodatkowe 30 milionów osób, zwiększyła procent długu publicznego do poziomu ponad 60% PKB. Nic więc dziwnego, że odbyte w listopadzie 2010 roku wybory do Kongresu i Senatu przyniosły porażkę rządzącym demokratom. W USA istotnym czynnikiem pozaekonomicznym jest także tradycyjna niechęć do nadmiernej ingerencji państwa w życie obywateli, którzy nawet w rozbudowie systemu opieki zdrowotnej dopatrują się ograniczenia wolności jednostkowej, tym bardziej, że wiąże się z tym podwyżka podatków.

W Europie sytuacja wygląda nieco inaczej, gdyż od dziesięcioleci w różnych krajach istnieje publiczna służba zdrowia o różnym stopniu wydolności. Nie ulega jednak wątpliwości, że scentralizowany system finansowania służby zdrowia jest niesprawny, a Polska i Wielka Brytania dostarczają w tej mierze spektakularnych przykładów. Różnica mentalności między Europejczykami a Amerykanami polega na odmiennej identyfikacji zagrożeń ze strony państwa dla wolności obywateli. Istnieją rzecz jasna różnice między poszczególnymi państwami i narodami: jedne akceptują państwo scentralizowane i ingerujące w różne dziedziny życia zwłaszcza w gospodarkę (Francja), inne opowiadają się za decentralizacją i ograniczonym wpływem państwa na życie obywateli (Wielka Brytania i większość państw – nowych członków UE).

Niezależnie od tego także w Europie koncepcje Keynesa znajdują zwolenników wśród rządzących i wpływają na politykę gospodarczą. Programy interwencyjne są wprowadzane w życie, ale czyni się to dość ostrożnie lub w powiązaniu ze zmianami systemowymi, które na dłuższą metę powinny wpłynąć ożywczo na gospodarkę. Przykładem takiego działania może być Francja, gdzie wprawdzie podjęto działania interwencyjne, ale równocześnie przedłużono wiek emerytalny o dwa lata, przy protestach ze strony związków zawodowych i różnych grup społecznych. Zmiana ta powinna wpłynąć pozytywnie na wielkość produkcji i rozwój usług.

W Polsce w warunkach bardzo ostrego sporu politycznego, rząd unika radykalnych ingerencji i stara się wpływać na gospodarkę pośrednio, np. poprzez podwyżkę VAT-u. Opozycja, zarówno PiS, jak i SLD, nie przeciwstawiają się tym posunięciom w ostry sposób, co może oznaczać, iż w istocie dają przyzwolenie na takie postępowanie rządu w obliczu trudności, na jakie napotyka polska gospodarka, zadowolone, iż to nie na nie spada konieczność podejmowania niepopularnych decyzji. Niewykluczone jednak, iż opozycja po cichu przychyla się do opinii tych ekspertów, którzy przewidując głęboki kryzys polskiej gospodarki w bliskiej przyszłości, oskarżają rządzącą koalicję o brak dbałości o interes gospodarki narodowej i obywateli.

Glassman w swym ciekawym artykule przywołuje esej F. Bastiata Co widać i czego nie widać?, który już w połowie XIX wieku przestrzegał przed pochopnymi ingerencjami państwa. Zwracał on uwagę, iż koncentrując się na łatwych do przewidzenia skutkach ingerencji w życie gospodarcze kiepscy ekonomiści i większość polityków pomija rezultaty, które nie są dostrzegane, mimo iż towarzyszą one efektom przewidywanym lub pojawiają się w odleglejszej przyszłości. Bastiat na wielu przykładach pokazuje na czym polega owa krótkowzroczność. W odniesieniu na przykład do robót publicznych, które prawie sto lat później stanowić będą dla Keynesa jeden ze sposobów wychodzenia z kryzysu gospodarczego, a zastąpi je później tzw. polityka tworzenia miejsc pracy przez rząd, zauważa, iż jest to metoda okresowa wspomagania ludzi w nadzwyczajnych, trudnych okolicznościach (np. surowa zima), coś w rodzaju ubezpieczenia, lecz nie rozwiązanie długofalowe, systemowe[13]. Jeśli rząd i parlament zadecydują o rozpoczęciu robót publicznych, wówczas, aby je sfinansować, muszą uzyskać fundusze z podatków. W ten sposób wprawdzie jedni robotnicy otrzymują pracę, i to jest to, co widać, lecz inni są pozbawiani możliwości zatrudnienia, bowiem pieniądze, które zebrano na roboty publiczne, nie mogą być użyte, by zaoferować im pracę, i to jest to, czego nie widać[14]. Nie znaczy to, że Bastiat całkowicie kwestionował rolę państwa w życiu gospodarczym, ale podkreślał, iż ma ona charakter nadzwyczajny lub ograniczony. Czym innym bowiem jest ciągłe stymulowanie gospodarki przez państwo, czym innym jego działania obliczone na rozwiązanie jakiegoś nagle powstałego problemu (np. pomoc państwa dla powodzian). Bastiat pośrednio dotyka problemu wytwarzania dóbr publicznych: czy mają one być produkowane w sposób publiczny (przez państwo lub samorządy), czy też mogą być produkowane w sposób prywatny (przez firmy prywatne, bądź w formie przedsięwzięć prywatno-państwowych). Wiele wskazuje na to, iż Bastiat skłaniałby się bardziej ku tej drugiej metodzie. 

Obecny kryzys ekonomiczny skłania do porównań z Wielkim Kryzysem na przełomie lat 1920. i 1930. Stereotypowa interpretacja tego kryzysu wskazuje przyczynę, którą jest sama gospodarka kapitalistyczna, i w związku z tym jako metodę rozwiązania kryzysu proponuje się ingerencję państwa w procesy gospodarcze. Uważa się, że w USA polityka Nowego Ładu F. D. Roosevelta była praktyczną realizacją postulatu aktywnej roli państwa i konieczności regulowania gospodarki w celu korekty zawodności rynku (market failures). Teoria Keynesa stanowiła natomiast rozbudowaną argumentację na rzecz takiej właśnie interpretacji natury gospodarki kapitalistycznej i aktywnej roli państwa w gospodarce. Siła teorii Keynesa była tak wielka, iż wiele krajów w ciągu dziesięcioleci po zakończeniu II wojny światowej traktowało ją jako podstawę polityki gospodarczej, co najmniej do czasów Ronalda Reagana i Margaret Thatcher.

Jak jednak pokazuje Murray N. Rothbard w książce Wielki kryzys w Ameryce, to Herbert C. Hoover był twórcą polityki Nowego Ładu w Ameryce. Jako zwolennik interwencjonizmu miał przygotowany „Program odbudowy”, który był realizowany po zakończeniu I wojny światowej. Składały się nań m.in. propozycje podniesienia podatków spadkowych, budowy państwowych zapór wodnych, regulacji giełdy w celu zapobieżenia „szaleńczej spekulacji”. Hoover doradzał prezydentowi Hardingowi, który powołał go na stanowisko Sekretarza Handlu w 1921 roku. Harding był zasadniczo przeciwnikiem nadmiernej stymulacji gospodarki, ale to Hoover zyskał poparcie forsując ideę aktywnej roli rządu w zwalczaniu kryzysu i propagując roboty publiczne jako jeden ze środków[15]. Gdy Hoover został wybrany prezydentem USA, kontynuował politykę interwencjonistyczną. Jego wpływ na rynek pracy był, jak pisze Rothbard, „fatalny”[16]. Można więc uznać, że Wielki Kryzys był w znacznej mierze wywołany przez politykę interwencjonistyczną państwa po I wojnie światowej i przeciągał się, bo środki, które miały go zlikwidować, stosowane przez Hoovera, a następnie przez Roosevelta, wzmacniały czynniki kryzysogenne.

Gdyby więc spojrzeć na obecny kryzys i sposoby jego zwalczania, można z pewnym uproszczeniem stwierdzić, iż przyczyny, które do niego doprowadziły, a już na pewno zastosowane środki, noszą wiele cech interwencjonizmu państwowego, opartego na zasadach, które zostały sformułowane jeszcze przed I wojną światową w USA i w Niemczech, a w okresie poprzedzającym II wojnę światową zostały uświęcone przez teorię Keynesa i stały się obowiązującą doktryną i praktyką w okresie powojennym do końca lat 1970. W bardziej subtelnej formie powróciły i wywołały, podobnie jak w 1929 roku, kryzys, którego skali jeszcze nie jesteśmy w stanie określić.  

   Oczywiście, debata na temat zakresu interwencjonizmu państwowego i jego form będzie się toczyć tak długo jak państwo będzie wywierało jakiś wpływ na gospodarkę. Warto więc pokrótce wskazać, jakie dziedziny gospodarki powinny znajdować się pod nadzorem państwa, który nie przybiera formy interwencjonizmu, czyli systematycznego wpływu państwa na gospodarkę. Państwo ma niewątpliwie za zadanie ochronę (w tym wywiadowczą) strategicznych dziedzin gospodarki (przemysł energetyczny, chemiczny, zbrojeniowy), ochronę źródeł energii i zasobów wody pitnej oraz wspieranie inwestycji krajowych i zagranicznych poprzez zabiegi dyplomatyczne mające na celu przyciągnięcie inwestorów zagranicznych i udzielanie pomocy polskim inwestorom zagranicą.

Z kolei można wskazać dziedziny, w których interwencja państwa może być sporadyczna i krótkotrwała, albo jest zgoła niewskazana: wywieranie wpływu na prywatną działalność gospodarczą w celu utrzymania miejsc pracy (niska skuteczność), pobudzanie konsumpcji zgodnie z zasadami Keynesa (przeciwskuteczność w dalszej perspektywie), polityka wydatków państwowych zamiast udzielania pożyczek i prowadzenie spekulacji walutowych.

Wbrew rozpowszechnionym mniemaniom nie są to wyłącznie kwestie natury gospodarczej, gdyż działania państwa i jego instytucji niosą ze sobą konsekwencje, które mają również wymiar moralny. Polityka gospodarcza musi być odpowiedzialna, uwzględniająca dalekosiężne skutki podejmowanych działań i przyjmowanych rozwiązań instytucjonalnych („to, czego nie widać”), oparta na szacowaniu zysków i strat w skali całego kraju i dla poszczególnych grup społecznych, i sprzyjająca, poprzez system podatkowy, działalności charytatywnej w kraju i poza jego granicami, oraz chroniąca interes narodowy.

Tekst z pracy zbiorowej Platon na Wall Street, Ośrodek Myśli Politycznej, Center for European Renewal, Kraków 2010 (red. Jacek Kloczkowski, Jonathan Price) 

 


[1] J. K. Glassman, The Failure of the Liberal Economic Experiment?, “Commentary”, September 2010, vo. 130, no. 2, ss. 34 i 35. 

[2] Francja ciągle w kryzysie gospodarczym, Money.pl, 13.05.2010 (http://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/francja;ciagle;w;kryzysie;gospodarczym,162,0,619938.html).      

[3] Niemiecka gospodarka rośnie w siłę, Wprost.24, 24.08.2010 (http://www.wprost.pl/ar/206782/Niemiecka-gospodarka-rosnie-w-sile/).

[4] F. Topolewski, Kryzys na rynku nieruchomości, psz.pl, 21.01.2008, (http://www.psz.pl/tekst-8311/Kryzys-na-rynku-nieruchomosci).

[5] Por. A. Smith, Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2007, Ks. V, r. I, cz. III, art. II, ss. 446-454.

[6] Silny sektor państwowy występował na przykład w gospodarce brytyjskiej w całym okresie powojennym, z okresowymi zmianami, gdy w miejsce laburzystów władzę przejmowali konserwatyści. W warunkach spadku PKB i utrzymującego się wysokiego bezrobocia pod koniec lat 1970., do władzy doszli konserwatyści pod przywództwem Margaret Thatcher i dokonali trwałej reprywatyzacji, powszechnego uwłaszczenia w postaci sprzedaży akcji prywatyzowanych przedsiębiorstw w ofercie publicznej dla drobnych inwestorów i osłabienia pozycji niegdyś bardzo wpływowych związków zawodowych. Ponowne dojście do władzy Partii Pracy miało miejsce w zupełnie nowych warunkach i pod wieloma względami rządy laburzystów były kontynuacją polityki gospodarczej konserwatystów. We Francji sytuacja przypomina do pewnego stopnia warunki panujące w Wielkiej Brytanii za rządów Partii Pracy przed rokiem 1979. Sektor publiczny jest we Francji wciąż silny, a pozycja związków zawodowych znacząca. Próby reform o nastawieniu wolnorynkowym napotykają na opór społeczny, ale nastawienie rządu wydaje się wyraźnie sprzyjać rozwiązaniom wolnorynkowym. Jaki poziom osiągną planowane zmiany, trudno powiedzieć, gdyż nastawienie społeczne do nich jest sceptyczne i w dalszym ciągu podtrzymywane przez głęboko zakorzenione przekonanie, iż państwo powinno kontrolować gospodarkę, by „dziki” kapitalizm nie mógł jej zdominować. Najbardziej jaskrawym przykładem dziedziny gospodarki, w której interwencja państwa we Francji ma szeroki zakres jest, jak wiadomo, rolnictwo, korzystające z dotacji w ramach wspólnej polityki rolnej UE.  

[7] J. Rawls, A Theory of Justice, Cambridge, Mass.: Harvard University Press 1971, Revised Edition, The Belknap Press of Cambridge, Mass.: Harvard University Press 1999. Polskie wydanie: J. Rawls, Teoria sprawiedliwości, tłum, M. Panufnik, J. Pasek, A. Romaniuk, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN 1994, II wydanie zmienione 2009.

[8] Por. M. Kuniński, Koncepcja sprawiedliwości Friedricha A. von Hayeka, [w:] „CIVITAS. Studia z filozofii polityki”, nr 4, Warszawa 2000, ss. l19-132.

[9] J. Rawls, The Law of Peoples, with ‘The Idea of Public Reason Revisited’, Cambridge, Mass., London: Harvard University Press 1999. Polskie wydanie: J. Rawls, Prawo ludów, przeł. M. Kozłowski, Warszawa: Fundacja ALETHEIA, 2001.

[10] J. Rawls, Teoria sprawiedliwości, Warszawa 1994, op. cit., ss. 381.

[11] J. K. Glassman, The Failure of the Liberal Economic Experiment?, dz. cyt., s. 36.

[12] Tamże oraz http://wyborcza.biz/gieldy/0,101258.html?adw=1&gclid=CPyLt47xhqUCFRc73godeW3-Pg.

[13] F. Bastiat, Co widać i czego nie widać, przeł. A. Łatka, [w:] tegoż, Dzieła zebrane, red. i korekta t. 1 J. Styczyńska-Klecel, O. Klecel, t. 1, Warszawa: Wydawnictwo Prohibita, 2009, ss. 26-28.

[14] Tamże, s.26.

[15] M. N. Rothbard, Wielki kryzys w Ameryce, przeł. M. Zieliński i W. Falkowski, Warszawa: Instytut Ludwiga von Misesa, 2010, ss. 157-158, 160.

[16] Tamże, s.163.

 


Start Miłowit Kuniński, "Kryzys gospodarczy a etyka i ekonomia"