SPORY O KAPITALIZM

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Attila Károly Molnár, "Wolny rynek po komunizmie – węgierskie doświadczenie"

Attila Károly Molnár, "Wolny rynek po komunizmie – węgierskie doświadczenie"

Email Drukuj PDF

Tekst z pracy zbiorowej Platon na Wall Street. Konserwatywne refleksje o kryzysie ekonomicznym - http://www.omp.org.pl/ksiazka.php?idKsiazki=198

Attila Károly Molnár – profesor historii idei (Pázmany Peter University w Budapeszcie), autor monografii na temat m.in. Edmunda Burke’a, Michaela Oakeshotta i Michaela Polányi.

Często przywołuje się dwa argumenty za gospodarką wolnorynkową, oba wiązane z Adamem Smithem. Jeden odnosi się do pomyślności i dobrobytu, które przynosi rynek, drugi wskazuje na polityczno-ekonomiczne aspekty wolnego rynku. Wolność gospodarcza przynosi jakoby wolność polityczną, stąd można zakładać pewne pokrewieństwo między wolnym rynkiem a niektórymi instytucjami politycznymi i kulturą polityczną.

Kraje postsocjalistyczne cierpią na silny deficyt legitymizacji, co dobrze widać w zamieszczonych poniżej tabelach (zob. Tabele 1-5 poniżej). Jednak nawet na tym tle węgierska wspólnota polityczna znajduje się w naprawdę opłakanym stanie. Po roku 1989 Węgry i Polska przez chwilę były pupilami Zachodu. Jeszcze na początku nowego tysiąclecia Węgry uznawano za lidera i przykład do naśladowania wśród krajów postsocjalistycznych. Sytuacja polityczna i gospodarcza była dość stabilna i zwiastowała bardzo dobre perspektywy. Obecny stan Węgier tłumaczy wiele czynników, ale panuje szeroka zgoda co do tego, że jedna z przyczyn politycznych problemów kraju, mianowicie jego spadająca wydolność, ma swoje korzenie dużo głębiej, niż w światowym kryzysie gospodarczym 2008 r. Właściwie, trudności gospodarcze i kryzys zadłużenia znajdują się już wśród przyczyn upadku komunizmu na Węgrzech pod koniec lat osiemdziesiątych. Pod koniec pierwszej dekady obecnego stulecia doświadczamy analogicznej sytuacji.

Dwa dziesięciolecia, które upłynęły od załamania się socjalizmu na Węgrzech, dają asumpt do dość niejednoznacznej oceny: zaludnienie kraju zmniejszyło się mimo wzrostu imigracji; zadłużenie państwa jest mniej więcej dziesięć razy większe niż za czasów ancien regime’u; bezrobocie ma skalę masową; wskaźnik urodzeń zmalał, a przestępczości wzrósł; średni dochód jest dziś na poziomie późnych lat 1970-tych, jeśli uwzględni się inflację. Choć to smutne, głównym osiągnięciem demokracji powstałej po 1990 r. jest pełniejsze zaspokajanie politycznego hedonizmu. Zatem, niezadowolenie polityczne jest rezultatem niezadowolenia ekonomicznego. W praktyce można to dostrzec w szeroko rozpowszechnionym braku lojalności w stosunku do prawa i instytucji państwa. Poza oczywistą ceną polityczną takiej postawy społecznej, sprawia ona, że obrót gospodarczy ma wysokie koszty i jest powolny.

Wzrastające niezadowolenie wywołało różnorodne (często niespójne) apele o zmianę i reformy. Wśród nich pojawiły się wołania o silne państwo, które utrzymałoby porządek wśród ludzi nieufających sobie nawzajem, zapewniło miejsca pracy, rozdawało dotacje i pomoc społeczną, ale równocześnie nie nakładałoby zbyt wysokich podatków, nie wymagałoby służenia w wojsku, ani żadnych innych poświęceń ze strony obywateli.

 

Rozczarowanie

Trudno o lepsze słowo na opisanie współczesnej sytuacji na Węgrzech niż rozczarowanie. Chociaż Węgrzy cenią ciężką pracę, przedsiębiorczość, osobiste osiągnięcia, odpowiedzialność, niezależność, podejmowanie ryzyka, czyli cnoty darzone szacunkiem w gospodarce wolnorynkowej, węgierska gospodarka radzi sobie słabo. Zarówno na poziomie relacji między ludźmi, jak i między instytucjami politycznymi i gospodarczymi panuje atmosfera ogólnego braku zaufania. Polega on nie tylko na zwykłym braku lojalności wobec instytucji władzy takich jak państwo, prawo, szkoły itd. Brak zaufania przenika wszelkiego rodzaju współpracę i transakcje, czyniąc je trudniejszymi i droższymi.

Węgierska elita polityczna próbowała sprzedać projekt gospodarki wolnorynkowej jako drogi do dostatku, jednak w praktyce rynek w wydaniu lokalnym podkopał ekonomiczną wartość ludzi, nie czyniąc użytku z ich doświadczenia i wiedzy. Chociaż rynek w powszechnym rozumieniu oznacza uczciwą konkurencję, większość ludzi doświadczyło nieuczciwego traktowania w wyniku porozumień monopolistycznych czy oligopolicznych. Mówiąc w skrócie, ludzie mieli nadzieję na przyzwoite życie i przyzwoite warunki zatrudnienia, ale rzeczywistość nieprzewidywalnej przyszłości, w sensie braku konkretnych, mierzalnych skutków indywidualnych starań, podkopała cnoty tak istotne w gospodarce rynkowej. Dotyczy to szczególnie zaufania do porozumień zawieranych na rynku, konkurencji, wzajemnych relacji na poziomie jednostkowym i instytucjonalnym.

Węgrzy, dokładnie tak jak inni Europejczycy, chcieli bezpieczeństwa i dobrobytu, ale gospodarka nie była w stanie zaspokoić ich oczekiwań. Powitali oni rynek dóbr konsumpcyjnych z radością, gdyż zapewniał szeroką ofertę produktów, ale z dużo mniejszym entuzjazmem podeszli do rynku siły roboczej. Około 45 procent dorosłych mieszkańców Węgier posiada oficjalne zatrudnienie i mniej więcej tyle samo jest na rencie lub emeryturze. Stąd pasywność zawodowa i ubóstwo niektórych grup etnicznych należą do najpoważniejszych problemów społecznych. Emerytura stała się subtelnym sposobem na ucieczkę z rynku pracy znowu w socjalizm, gdzie państwo daje pewien dochód, usługi społeczne i zniżki, słowem bezpieczne życie, w zamian za głosy. Ludzie zdali sobie sprawę, że ich głosy na politycznym rynku, gdzie partie konkurują, by je pozyskać, znaczą więcej niż osobiste talenty i wiedza na rynku pracy. Nagroda za głosy pochodząca z polityki okazała się bardziej pewna niż wynagrodzenie za pracę uzyskiwane na rynku.

Jeżeli więc ktoś rozumie pojęcie „społeczeństwa” jako samoregulującej się całości złożonej z ludzi postępujących zgodnie z normami, równych wobec prawa, to wątpliwe jest, czy dzisiejsze społeczeństwo węgierskie można opisywać w ten sposób.

 

Problemy z rynkiem

Ogólnie rzecz ujmując, Węgrzy są zawiedzeni systemem rynkowym, a obcokrajowcy są niezadowoleni z węgierskiej gospodarki. Węgry nie są już tak atrakcyjne dla inwestorów zagranicznych jak kiedyś. Tabela 7 pokazuje, że pięć największych przeszkód w prowadzeniu interesów na Węgrzech ma związek z państwem i polityką. Można łączyć ten stan rzeczy z ciągle nierozwiązanymi problemami, które pojawiły się wraz z upadkiem systemu socjalistycznego. Jednak obwinianie wyłącznie państwa jest usprawiedliwione tylko częściowo. Państwo jest „widzialną ręką” i wielu ludzi postrzega politykę jako jedyną przestrzeń, gdzie mogą mieć wpływ na reguły gry i zgłaszać legitymizowane żądania. Zatem wszystkie problemy społeczne i moralne zazwyczaj wiążące się z postsocjalistyczną transformacją przesunięte zostały na pole polityki w celu rozwiązania politycznymi środkami, choć pierwotnie nie miały politycznego charakteru czy źródła. Obiecane przez państwo (biurokratyczne) rozwiązania miały dotyczyć problemów wynikających ze stosunków pracy, działania rynku, relacji interpersonalnych i funkcjonowania rodziny. Państwo dobrobytu obiecało zaradzić przy użyciu metod administracyjnych lub finansowych wszelkiego rodzaju problemom, jakim musi sprostać społeczeństwo, co oczywiście wymagało gigantycznej redystrybucji środków. Po 1990 r. własność państwowa zastała sprywatyzowana, ale zakres działań redystrybucyjnych państwa pozostał na tym samym poziomie. Do roku 2000 udział sektora prywatnego w PKB osiągnął 80 procent, poziom porównywalny z wieloma innymi krajami postkomunistycznymi. Prywatyzacja nie przyniosła jednak pełnego rozwoju wolnego rynku, gdyż własność prywatna i działalność gospodarcza nastawiona na zysk współistnieje z licznymi ograniczeniami wolnego rynku i biurokratyczną redystrybucją.

Przeciążone państwo stało się nienasycone, gdyż problemów ludzi oświecona biurokracja zazwyczaj nie jest w stanie rozwiązać a problemy społeczne generują nadmierne wydatki państwa i ciągle odnawiający się dług publiczny. Poza trudnościami finansowymi polityczna konkurencja przyniosła fragmentaryzację prawa. Nieodpowiedzialni populistyczni politycy bez ustanku modyfikowali bowiem kolejne regulacje odpowiadając na społeczne zapotrzebowanie na zmianę, czyli na interwencję w imię sprawiedliwości społecznej (zazwyczaj rozumianej na podstawie doraźnych opinii jednostek i grup interesów).

Ogólnie rzecz biorąc, finansowe problemy państwa węgierskiego kończą się nie tyle zwykłym nadmiernym opodatkowaniem, na które często skarżą się ludzie, ale opodatkowaniem nieprzewidywalnym i nieprzewidywalnymi regulacjami rynku. Ostatnimi czasy ustawodawstwo podatkowe było zmieniane trzy-cztery razy do roku. Według ogólnokrajowych badań sondażowych na temat unikania opodatkowania 90 procent respondentów przyznało się do takich działań, a 70 procent powiedziało, że nie uważa tego za przestępstwo. Typową odpowiedzią rządu na unikanie opodatkowania, czyli brak lojalności, była beznadziejna walka z podatnikami i szarą strefą.

Menadżerowie i biznesmeni

Biznesmen w codziennym języku współczesnych Węgier oznacza kryminalistę, czy osobę prowadzącą działania nielegalne lub oparte na przemocy. Nie dziwi więc, że biznesmen na skali prestiżu znajduje się na Węgrzech najniżej wśród wszystkich krajów UE. Również międzynarodowe uznanie dla węgierskich menadżerów jest raczej małe. Liczne analizy kultury biznesowej pokazują, że głównym zajęciem biznesmenów na Węgrzech nie jest podejmowanie decyzji czy innowacja, ale tworzenie sieci znajomości (networking).

Osobiste powiązania są istotne częściowo z powodu generalnego braku zaufania co do przestrzegania prawa i dotrzymywania obietnic, a częściowo dlatego, że jednym z głównych celów węgierskich biznesmenów jest utrzymywanie korzystnych kontaktów z władzami państwowymi. Są one pomocne, gdy idzie o otrzymywanie dotacji czy ulg. Bezosobowa współpraca jest ryzykowna i droga. Zamiast tworzenia spółek, które mogą przynieść wzajemne korzyści i udział w zyskach, ma miejsce wojna pozycyjna i próby zmuszenia innych, by działali w duchu współpracy: dotrzymywali obietnic, płacili w terminie, dbali o jakość itd. Innym celem menadżerów wielkich firm jest doprowadzenie do ograniczenia konkurencji przez władzę, a w przypadku zamówień publicznych w ramach władzy. Sieci osobistych powiązań, kluby i środowiska są ważne również w innych krajach, jednak ich znaczenie na Węgrzech może być odmienne. Węgierscy biznesmeni szukają bowiem związków z partiami politycznymi, a czasem same partie są sieciami powiązań. To utrzymywanie bliskich związków klasy politycznej i menadżerskiej jest postrzegane jako korupcja, zjawisko typowe dla wielu krajów postsocjalistycznych i Węgrom jest tu bliżej do krajów wschodnioeuropejskich niż do ich zachodnich sąsiadów.

Prywatyzacja a korupcja

Po upadku socjalistycznego reżimu politycznego i gospodarczego nikt nie kwestionował konieczności prywatyzacji. Była ona zalecana przez przemysł zachodnich doradców, zwłaszcza że same kraje zachodnie oczekiwały spłaty zadłużenia zaciągniętego przez socjalistyczne rządy Węgier. Całe gałęzie przemysłu (np. telekomunikacja czy cukrownictwo) zostały sprzedane zachodnim firmom, natomiast inne przedsiębiorstwa praktycznie podarowano komunistycznym aparatczykom. Dawni komunistyczni oficjele stali się w latach 90-tych neoliberałami, a „wolny rynek” pojawił się jako nowa bandera na starej łajbie modernizacji, dawniej znanej jako socjalizm.

Wolny rynek oznaczał w tym przypadku przede wszystkim prywatną kontrolę nad własnością, ale już nie konkurencję na uczciwych warunkach, bowiem wdrażanie systemu rynkowego było rezultatem decyzji politycznej. Socjalistyczni decydenci doceniali ekonomię, nie dziwi więc, że jednym z ich głównych celów było utrzymanie sieci aparatczyków jako hegemonicznego organizatora życia politycznego i gospodarczego. Ostatecznie, ideologiczno-technokra­tycznym socjalistycznym menadżerom udało się zająć kluczowe stanowiska w gospodarce narodowej i ustalić reguły dostępu do rynku (gatekeepers). Oportunizm i zdolność przystosowania się w ramach hierarchii były najważniejsze dla przetrwania dawnej socjalistycznej klasy rządzącej w sferze publicznej, stąd aparatczykom nie sprawiło trudności zaakceptowanie nowej centrali, nowej retoryki wolnego rynku i wygód burżuazyjnego stylu życia. Lewicowe sny o gospodarce planowej skończyły się, ale akcentowanie roli gospodarki zostało przejęte przez nuworyszów, którzy nie mieli nic przeciwko redystrybucji i eleganckim ograniczeniom rynku.

Prywatyzacja na Węgrzech może być krytykowana z pozycji moralnych i politycznych. Odbywała się ona często z pogwałceniem zwyczajnego poczucia przyzwoitości, zwłaszcza wtedy, gdy jej beneficjentami byli ci sami ludzie, którzy za czasów starego reżimu konfiskowali własność prywatną i uciskali cały naród. Tego typu krytyka prywatyzacji często jednak wyjaławia się i prowadzi do moralizatorstwa. Inny wymiar prywatyzacji na Węgrzech, który czyni ją wątpliwą z ekonomicznego punktu widzenia, to fakt, że nowa klasa kapitalistów nie wyłoniła się w wyniku uczciwej konkurencji. Nie zawdzięczają oni swej pozycji własnym ekonomicznym talentom, ale politycznym powiązaniom w kręgach postkomunistów. Jak trafnie zauważono: „Ludzie zajmujący stanowiska nomenklaturowe przed 1989 r. byli w stanie utrzymać władzę i przywileje przez okres postkomunistycznej transformacji wymieniając swój kapitał polityczny na prywatne bogactwo ekonomiczne”[1]. Korupcja „odgórna” była wzmacniana przez powszechną korupcję organizującą codzienne życie w czasach socjalizmu, które to zjawisko było znane jako drugi obieg gospodarczy czy szara strefa. Korupcja stała się obyczajem, czyniąc niedorzecznymi idee rządów prawa czy dobra wspólnego. Tylko bezpośredni interes własny czy rodziny może uchodzić za racjonalną podstawę celowej decyzji. Zatem dziedzictwo socjalizmu nie może być rozumiane tylko w kategoriach totalitaryzmu. Pod powierzchnią militarno-ideologicznej władzy codzienne życie i praca biurokracji były cementowane przez łapówki i wzajemnie korzystne osobiste przysługi. Wszystko to w świecie, który nie był ani godny zaufania, ani oparty na regułach.

 

Kapitalizm polityczny

Podczas gdy „wolny rynek” był używany jako retoryczne narzędzie polityki sprzyjającej biznesowi, wolność ekonomiczna oznaczała przede wszystkim wolność starej i nowej elity rządzącej. Prawdziwa polityka prorynkowa promowałaby wzajemnie korzystne, dobrowolne transakcje i nagradzałaby współpracę. Uczciwa konkurencja jako ideał zakłada rządy prawa, bez względu na to, czy są one porządkiem spontanicznym, czy podtrzymywanym przez suwerenność. Jednak obecna sytuacja na Węgrzech jest daleka od takiego ideału. Najodpowiedniejszym jej określeniem wydaje się polityczny kapitalizm. Max Weber używał tego terminu dla opisania gospodarki takiej, z jaką mamy do czynienia dziś na Węgrzech – systemu, w którym wielki biznes sprzymierza się z klasą polityczną, by osiągnąć (dodatkowy) zysk[2]. Weber nie był pierwszym, który ustalił możliwość tego typu związku. Andrew Jackson powiedział bowiem kiedyś o Ameryce: „Bogaci i silni zbyt często naginają działania rządu do swoich egoistycznych celów. Wielu naszym bogaczom nie wystarcza równa ochrona i równe korzyści [wynikające z prawa] i usilnie proszą, by uczynić ich bogatszymi poprzez ustawy przyjęte przez Kongres”[3].

Kapitalizm polityczny jest terminem często używanym do analizy gospodarek postsocjalistycznych. Oznacza on wydarzenia i procesy, w wyniku których po upadku gospodarki planowej wyłonił się inny niż zachodni rodzaj rynku. Chociaż na Węgrzech można znaleźć przedsiębiorstwa nastawione na zysk, to wydaje się, że generalnie nie występuje konkurencja i dobroczynne efekty, które powinna przynieść. O ile w polityce występuje konkurencja, o tyle inne obszary są zmonopolizowane przez sieci nepotystycznych powiązań. Najbardziej oczywistymi przykładami są tu niektóre dyscypliny nauki i mass media. Podobnie jak w kilku innych krajach postsocjalistycznych oligarchiczna dominacja sojuszu władzy politycznej, mediów, biznesu i tajnych służb jest na Węgrzech sprawą tyleż przemilczaną, co niepokojącą.

Kapitalizm polityczny nie jest po prostu narzuconym przez państwo odstępstwem od ideału samoregulującego się rynku, gdyż wiąże się z czymś więcej niż tylko z chęcią regulacji. Jest to nierynkowy sposób osiągania zysków. Kapitalizm polityczny nie jest tylko zjawiskiem węgierskim czy postsocjalistycznym. Jak ostatnio zauważył Simon Johnson: „Rządy rynków wschodzących i ich sojusznicy z sektora prywatnego często tworzą zażyłą i zazwyczaj nobliwą oligarchię, która zarządza krajem analogicznie do zarządzania firmą nastawioną na zysk. Oni są akcjonariuszami tej firmy, z pakietem kontrolnym”[4]. Kapitalizm polityczny jest antykonkurencyjny, ponieważ kapitaliści o ustalonej pozycji używają państwowych środków przymusu, by ograniczyć konkurencję. W kapitalizmie politycznym głównym źródłem zysku nie jest pomysłowość, oszczędność, czy podejmowanie ryzyka, ale kontakty w świecie polityki. Nawet jeżeli taką gospodarkę nazywa się kapitalizmem lub gospodarką rynkową, ze względu na istnienie własności prywatnej, w dużo większym stopniu jest ona zorientowana na biznesmenów niż na rynek, jeżeli przez rynek rozumiemy konkurencję, obopólne dyscyplinowanie i korzyści. W kapitalizmie politycznym przedsiębiorczość połączyła siły z wysoką pozycją polityczną i dlatego władza państwowa jest postrzegana jako łup condottieri (najemników). Przecież perspektywy użycia politycznej suwerenności w gospodarce (np. eliminacja konkurencji przez suwerenną władzę) mogą być dużo bardziej obiecujące niż perspektywa zajmowania wysokich stanowisk. To zjawisko jest lepiej znane jako kapitalizm kolesiów (crony capitalism). Kapitalizm polityczny może stać się koalicją różnych grup interesów dążących do ograniczenia konkurencji i wolnego rynku.

Współczesny kapitalizm polityczny jest spleciony z redystrybucyjnym państwem dobrobytu (inną wersją ingerencji państwa w rynek), które z powodu wrodzonej niestabilności ciągle potrzebuje dopływu gotówki. To wyjaśnia dlaczego i jak klasa polityczna, czyli finansowi oligarchowie (pośrednicy między Węgrami i zagranicznymi kredytodawcami) zdobywali wzrastające wpływy polityczne i zamawiali ustawodawstwo, które dawało im zwolnienia podatkowe, dotacje i „przyjacielskie” stosunki. Działało to również w dru­gą stronę. Mając przyjacielskie stosunki z rządem, byli postrzegani jako wypłacalni dłużnicy, więc łatwiej im było uzyskać środki z zagranicy i finansować rosnący budżet państwa.

Bardziej szczegółowo, kapitalizm polityczny na Węgrzech przejawia się następującymi działaniami: 1) uzyskiwanie wsparcia poprzez ceny minimalne, co z jednej strony zwiększa poziom i przewidywalność zysku, a z drugiej obniża ceny dla niektórych (politycznie cennych) grup konsumentów; 2) ochrona poprzez naturalne monopole, na które rząd wydaje pozwolenia lub licencje zmniejszające liczbę konkurentów, by uprzywilejować firmę o ustalonej pozycji (np. w przemyśle energetycznym, telekomunikacji, projektach infrastrukturalnych); 3) gwarancje kredytowe, które redukują lub eliminują ryzyko inwestycyjne; 4) zwolnienia podatkowe, głównie dla przedsiębiorstw zagranicznych; 5) zwolnienia z obowiązku przestrzegania kosztownych regulacji środowiskowych i im podobnych. Ogólnie rzecz ujmując, wielki biznes kupuje ustawy, czyli władzę państwa opartą na przymusie, co jeszcze bardziej podważa moralny autorytet prawa. Większość regulacji, subsydiów, podatków, zwolnień podatkowych jest po części wynikiem lobbingu ze strony firm, związków zawodowych, grup interesów konsumentów, których dana ustawa bezpośrednio dotyczy. Alternatywą, rzadko spotykaną, byłoby umieszczenie tych działań we właściwym im miejscu w imię dobra wspólnego czy efektywności rynku. Zatem zarówno na polu politycznym, jak i ekonomicznym walka o korzyści dotyczy również samych reguł gry. Niektórzy argumentują, że istnienie kapitalizmu politycznego nie może dziwić, że wydaje się być logiczną konsekwencją socjalizmu, w którym elity polityczne i gospodarcze były połączone gęsto tkaną siecią powiązań[5]. Socjalistyczna klasa polityczna, oferując swe techniki sprawowania władzy – choć przeszły przez bankructwo – Waszyngtonowi czy Brukseli, była w stanie utrzymać swą hegemoniczną pozycję w gospodarce i kilku innych dziedzinach życia, jak biurokracja czy świat akademicki. Za pomocą kapitału politycznego była w stanie pozyskać kapitał ekonomiczny i odwrotnie.

Regulowana konkurencja w polityce parlamentarnej i gospodarce rynkowej jest zazwyczaj postrzegana jako sposób selekcji osób podejmujących decyzje (przedsiębiorców, mężów stanu). Jednak dzika prywatyzacja oznaczała na Węgrzech, że członkowie socjalistycznej klasy politycznej mogli otrzymać przedsiębiorstwa za 1 procent ich wartości. Pomijając moralne oburzenie i nieufność będące konsekwencją takiego tylko formalnie legalnego działania, oczywistym skutkiem są również nikłe zdolności ekonomiczne nowej klasy kapitalistów. Ci, którzy byli w stanie uzyskać ekonomiczną hegemonię przy pomocy politycznych układów, wydają się niezdolni do prowadzenia dużych przedsiębiorstw bez dalszej politycznej pomocy. Firmy o ustalonej pozycji wspierają konkurencyjność ma rynku dóbr, które kupują, by zminimalizować swe nakłady kapitałowe. Równocześnie jednak wolą one ograniczenie konkurencji na rynku dóbr i usług, które same dostarczają. W rezultacie, dzięki temu antykonkurencyjnemu stanowisku łatwo osiągają porozumienie ze związkami zawodowymi i przedstawicielami innych ruchów lewicowych, egalitarnych i antyrynkowych. Ludzie doświadczają więc równocześnie chaosu i monopolistycznej (hegemonicznej) dominacji[6].

Adam Smith przekonywał do wolnego rynku przywołując błogosławieństwa podziału pracy i konkurencji, która sprzyja dyscyplinie i kwitnącej gospodarce. W przypadku Węgier można doświadczyć wolnego rynku i deregulacji w pewnych chaotycznych obszarach (np. rynek pracy, monopole wspierane przez państwo), ale już nie da się go doświadczyć jako samoregulujących się relacji gospodarczych. Skutkiem upadku socjalizmu były bieda i bezrobocie. Wszelkiego rodzaju przemiany, które nastąpiły po zmianie systemu, były zapakowane razem z jakoby niezbędnymi działaniami wiodącymi do liberalizacji i gospodarki wolnorynkowej (połączonej z retoryką „nie ma alternatywy”). Dlatego społeczeństwo stało się krytyczne wobec rynku i domaga się interwencji państwa, które naprawiłyby to, co jest postrzegane jako zawodność rynku. Zatem ekonomiczna porażka jakoby wolnego rynku potwierdziła słuszność kampanii wielkiego biznesu – zarówno węgierskiego, jak i zagranicznego – na rzecz polityki interwencjonizmu. Wobec braku samoregulacji i dobroczynnego działania niewidzialnej ręki ludzie popierali widzialną rękę władz państwowych w jej staraniach, by regulować stosunki gospodarcze. Wielki biznes również je popierał. Co więcej, Węgrzy zobaczyli, że nawet ci ludzie, którzy opowiadali się za deregulacją i wolnym rynkiem, odnoszą sukcesy w zapewnianiu sobie monopolistycznej pozycji, zwolnień podatkowych i specjalnych relacji z władzami lokalnymi i centralnymi. Również czynniki zewnętrzne przyczyniły się do powstania kapitalizmu politycznego na Węgrzech. Kraje zachodnie były zainteresowane znalezieniem jakiegoś punktu oparcia na węgierskim rynku, więc gdy z jednej strony wzywały do deregulacji i wprowadzenia wolnego rynku, równocześnie lobbowały na rzecz specjalnego traktowania własnych firm. Oligarchowie nadużywali idei wolnego rynku nawet w przypadkach naturalnych monopoli, więc straciła ona swą autentyczność i powagę i dziś uznawana jest za dyskusyjną ideologię. Elity ekonomiczne szukały kontaktów z lokalnymi politycznymi sitwami, które w ramach wdzięczności oczekiwały wsparcia z zagranicy.

Konkluzje

Chociaż na Węgrzech można wskazać przykłady instytucji wolnorynkowych i z daleka gospodarka węgierska nie wydaje się być odległą od ideałów rynkowych, w rzeczywistości praktyka jej działania poddana jest kontroli grup oligarchicznych i dodatkowo osłabiana przez powszechną atmosferę nieufności. Korupcja i monopole (czy oligopole) powodują degradację wzajemnego dyscyplinowania się przez uczestników rynku, które w innych warunkach byłoby wynikiem konkurencji. Sprawia ona bowiem, że konsument i dostawca usługi mogą się wzajemnie dyscyplinować nie odwołując się do sankcji moralnych, ale do pieniędzy. Rzeczywistość niewykorzystanego potencjału ekonomicznego podkopała i tak słaby reżim polityczny oparty przede wszystkim na hedonistycznej opiece społecznej.

Kapitalizm polityczny, inaczej niż gospodarka wolnorynkowa, nie jest – czy nie powinien być – zaskoczeniem w kraju postsocjalistycznym. Wprowadzenie wolnego rynku i kapitalizmu było decyzją polityczną podjętą w 1989 r., tak jak w 1948 r. polityczną decyzją było odrzucenie kapitalizmu i eksperymentowanie z ideami socjalizmu. Kapitalizm w krajach postkomunistycznych nie wyłonił się naturalnie, ale został wdrożony przy użyciu środków politycznych wraz z instytucjami parlamentaryzmu, dając wielu ekspertom powód do dumy z udanej inżynierii społecznej jeszcze długo po roku 1990. Transformacja społeczeństw socjalistycznych była świadomie koordynowana przez krajowych i zagranicznych liderów politycznych, którzy chcieli wdrożyć wolny rynek, ale ostatecznie osiągnęli coś innego.

Wycofanie się państwa z kontroli stosunków ekonomicznych nie zaowocowało spontanicznym porządkiem, kwitnącą gospodarką, która jest wynikiem konkurencji, ani dobrowolną współpracą. Jego rezultatem było raczej współistnienie chaotycznej szarej strefy i zdominowanego przez oligarchię wolnego rynku. Zatem działania na rzecz liberalizacji wywołały paradoksalną sytuację podobną do skutków wyzwolenia Europy po II wojnie światowej. Wyzwolenie krajów Europy Wschodniej w praktyce oznaczało wojskowo-ideologiczną okupację. Dziś liberalizacja dla wielu ludzi oznacza niepewność, biedę, utratę możliwości prowadzenia sensownego życia i zastraszanie przez biurokrację państwową i jej oligarchicznych sojuszników. Dylemat obecnej sytuacji brzmi: czy przystosować się do zastanych okoliczności i budować zamknięte środowiska i sieci oparte na zaufaniu, to znaczy zaakceptować rzeczywistość rynku opartego na poklepywaniu, puszczaniu oka i kiwaniu głową, czy upierać się przy ideałach merytokracji, równości i uczciwości w polityce i na rynku. Tym bardziej, że polityka połączona z retoryką wolnego rynku, pluralizmu i wolności przyniosła dominację oligarchii i niepewność ludziom. Po co wybierać ryzykowną konkurencję, skoro można zapewnić sobie dochód i pewien poziom życia dzięki politycznemu kompromisowi?

Państwo dobrobytu było początkowo postrzegane jako rozwiązanie problemów społecznych, które pojawiły się w XX w. w wyniku upadku społeczeństwa tradycyjnego i towarzyszącego temu procesowi zaniku mechanizmów integracji i kontroli społecznej. Później uznano, że państwo dobrobytu jest w stanie nawet rozwiązać problemy, które samo stworzyło. Współczesna mapa ideologiczno-polityczna Europy opiera się na podstawowych zasadach ekonomicznych i kulturowych państwa dobrobytu[7]. Zawiera ona dwie osie:

  • rynek versus redystrybucja – prawica versus lewica
    • tradycja versus nowoczesność – konserwatyści versus modernizatorzy

 

rynek

I

nowoczesność   ----------------------- tradycja

I

redystrybucja

 

Wolny rynek jest więc problemem pojawiającym się w tym kontekście. Można mieć natomiast poważne wątpliwości, czy ma on takie samo znaczenie w krajach postsocjalistycznych. Chciałbym zaproponować alternatywne przedstawienie sytuacji w krajach postkomunistycznych, które wydaje się być bardziej adekwatnym obrazem rzeczywistości, przynajmniej na Węgrzech. W tej wersji powyższe dwie osie wyglądają następująco:

  • tradycja (religia) versus nowoczesność
  • stare sieci powiązań (socjalistyczno-komunistyczne) versus nowe elity

 

stare sieci powiązań

I

nowoczesność -------------------------------------------------------- tradycja

I

nowe elity

 

Oczywiście istnieje wiele grup, które nawołują do ograniczenia wolnego rynku w niektórych obszarach: oligarchowie, biurokraci, intelektualiści i podklasa (underclass). Jak jednak dowodziłem, problem wolnego rynku nie daje się łatwo sprowadzić do podziału klasowego. Polityczny kapitalizm i państwową redystrybucję popiera bowiem specyficzna ekonomiczno-kulturowa koalicja. Dziś wolny rynek jest zatem na Węgrzech problemem nieistniejącym. Jest przeładowany ideologią za sprawą politycznej retoryki używanej przez twórców i menadżerów politycznego kapitalizmu. Nieufność wobec niewidzialnej ręki (powszechnie łączonej z grupami interesów, które nie ponoszą żadnej odpowiedzialności) jest powszechna, zaś ład spontaniczny postrzegany jest jako połączenie chaosu z monopolistyczną dominacją. Dziś rozróżnienie między państwem i rynkiem jest nie zawsze wyraźne i coraz mniej ludzi widzi potrzebę takiego rozróżnienia.

Kapitalizm polityczny jest odległy od totalitaryzmu czy państwowego kapitalizmu, jak zazwyczaj nazywano reżimy socjalistyczne. Może też odnosić sukcesy ekonomiczne. Bliżej jest mu bowiem do kapitalizmu niż socjalizmu, gdyż istnieje w nim własność prywatna i działa rachunek zysków i strat. Jednak daleko jest mu do ideałów przejrzystości i rządów prawa. Istniejąc, sprawia, że ideał rządu ograniczonego pachnie dziś dogmatyzmem. Jednak dla tych, którzy przedkładają wolność nad bezpieczeństwo i ekonomiczny dobrobyt, kapitalizm polityczny jest problemem, nie rozwiązaniem.

 

Tabela 1. Zadowolenie z demokracji

Kraj

Niezadowoleni

Zadowoleni

Węgry

77

21

Bułgaria

76

21

Ukraina

70

21

Rosja

61

32

Litwa

60

32

Czechy

49

49

Słowacja

46

50

Polska

39

53

Źródło: Pew Research Center

Tabela 2. Jak ważne są instytucje demokratyczne i wolność? Odsetek odpowiedzi „bardzo ważne”

 

 

Uczciwe sądownictwo

Wybory wielopartyjne

Wolne

media

Wolność religii

Wolność słowa

Cywilna kontrola nad armią

Średnia

Węgry

79

70

59

66

65

36

66

Bułgaria

81

61

61

58

58

27

60

Czechy

78

57

66

46

47

36

52

Polska

64

51

52

62

50

29

52

Ukraina

67

53

49

51

43

30

50

Litwa

59

39

50

47

38

20

43

Słowacja

57

43

42

47

39

21

43

Rosja

69

41

37

47

37

27

39

 

Źródło: Pew Research Center

 

 

Tabela 3. Deficyt demokracji. Odpowiedź na pytanie „Czy wartości demokratyczne są …?” (średnie pozytywnych odpowiedzi w proc.):

 

Kraj

Bardzo ważne

Bardzo dobrze opisują sytuację
w naszym kraju

Różnica

Węgry

66

17

-49

Bułgaria

60

15

-45

Ukraina

50

12

-38

Polska

52

21

-31

Czechy

52

22

-30

Litwa

43

14

-29

Słowacja

43

18

-25

Rosja

39

18

-21

 

Źródło: Pew Research Center

 

Tabela 4. Ocena obecnej sytuacji ekonomicznej

Kraj

Zła

Dobra

Węgry

94

6

Litwa

93

3

Ukraina

91

5

Hiszpania

88

12

Bułgaria

84

14

Francja

84

16

Wielka Brytania

83

16

Czechy

81

18

USA

78

20

Włochy

76

22

Słowacja

73

25

Niemcy

70

28

Rosja

68

28

Polska

59

38

 

Źródło: Pew Research Center

 

 

Tabela 5. Odpowiedzi na pytanie: „Czy ludziom żyje się lepiej, czy gorzej niż za komunizmu?”

Kraj

Gorzej

Mniej więcej tak samo

Lepiej

Węgry

72

16

8

Ukraina

62

13

12

Bułgaria

62

18

13

Litwa

48

15

23

Słowacja

48

18

29

Rosja

45

15

33

Czechy

39

12

45

Polska

35

12

47

 

Źródło: Pew Research Center

Tabela 6. Węgry w Global Competitiveness Index (GCI)

 

 

Ranga

Wynik (1-7)

GCI 2009

58

4.2

GCI 2008 (na 134 kraje)

62

4.2

GCI 2007 (na 131 krajów)

47

4.4

Podstawowe wymogi konkurencyjności

58

4.5

Filar 1: Instytucje

76

3.8

Filar 2: Infrastruktura

57

4.0

Filar 3: Stabilność makroekonomiczna

83

4.5

Filar 4: Zdrowie i szkolnictwo podstawowe

53

5.6

Czynniki wzrostu efektywności

45

4.4

Filar 5: Szkolnictwo wyższe i szkolenia

35

4.6

Filar 6: Efektywność rynku dóbr

64

4.2

Filar 7: Efektywność rynku pracy

63

4.4

Filar 8: Stopień rozwoju rynku finansowego

69

4.2

Filar 9: Przygotowanie technologiczne

40

4.4

Filar 10: Wielkość rynku

45

4.4

Czynniki innowacyjności i wysokiego zaawansowania

61

3.7

Filar 11: Zaawansowanie biznesu

76

3.9

Filar 12: Innowacyjność

45

3.5

 

Źródło: World Economic Forum, The Global Competitiveness Report 2009-2010

 

 

Tabela 7. Najbardziej problematyczne czynniki w robieniu interesów na Węgrzech (odsetki odpowiedzi)

Regulacje dotyczące podatków

15.4

Dostęp do źródeł finansowania

14.0

Wysokość opodatkowania

12.8

Niestabilność polityki

11.9

Nieudolna biurokracja rządowa

10.8

Korupcja

8.0

Niestabilność rządu / zamachy stanu

5.8

Restrykcyjne regulacje dotyczące siły roboczej

4.9

Niska etyka pracy

3.6

Niewystarczająco wykwalifikowana siła robocza

3.5

Regulacje dotyczące wymiany waluty

2.9

Inflacja

2.4

Niewystarczająca infrastruktura

2.2

Niski poziom zdrowa publicznego

1.1

Przestępczość i kradzieże

0.8

 

Źródło: World Economic Forum, The Global Competitiveness Report 2009-2010

 

 

Tabela 8. Ranking Doing Business (ranga)

Łatwość robienia interesów

47

Rozpoczęcie działalności biznesowej

39

Uzyskanie pozwolenia budowlanego

87

Zatrudnienie pracowników

77

Rejestracja tytułu własności do nieruchomości

61

Kredyt

30

Ochrona inwestorów

119

Podatki

122

Transakcje transgraniczne

70

Wykonywanie umów

14

Zakończenie działalności biznesowej

58

 

 


[1] G. Eyal, I. Szelenyi, E. Townsley, Making Capitalism without Capitalists: Formation and Elite Struggles in Post-Communist Central Europe, Verso, London 1998, s. 117.

[2] V. I. Ganev, Postcommunist Political Capitalism: A Weberian Interpretation, „Comparative Studies in Society and History” 2009, nr 51, s. 648-674.

[3] Andrew Jackson (1830); cyt. za C. Sellers, The Market Revolution: Jacksonian America 1815-1846, Oxford University Press, New York 1991, s. 62.

[4] S. Johnson, The Quiet Coup, „The Atlantic” on-line http://www.theatlantic.com/magazine/archive/2009/05/the-quiet-coup/
7364/

[5] Na początku lat dziewięćdziesiątych nie było klasy kapitalistów, był „kapitalizm bez kapitalistów”, ale ta sytuacja zmieniła się; zob. G. Eyal, I. Szelenyi, E. Townsley, dz. cyt.

[6] D. Lane, From Chaotic to State-led Capitalism, „New Political Economy” 2008, nr 2.

[7] D. Bell, Kulturowe sprzeczności kapitalizmu, WN PWN, Warszawa 1994.

 


Start Attila Károly Molnár, "Wolny rynek po komunizmie – węgierskie doświadczenie"