SPORY O KAPITALIZM

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Komentarze Wojciech Jakóbik,"Twarde lądowanie dla chińskiej gospodarki?"

Wojciech Jakóbik,"Twarde lądowanie dla chińskiej gospodarki?"

Email Drukuj

Wiara w ekonomiczną supremację Chin słabnie. Nowe wskaźniki gospodarcze pokazują, że to państwo już teraz wchodzi w fazę spowolnienia gospodarczego. Przyczyną jest strukturalna niewydolność gospodarki Państwa Środka. Skutki mogą mieć oddziaływanie globalne.

Według dziennikarzy „Financial Times” ostrożne szacunki przewidywanego wzrostu gospodarczego w wysokości 7,5 procent zakładane na rok 2012 stają się z miesiąca na miesiąc coraz mniej realne. Dotychczas chińska gospodarka prześcigała takie przewidywania, notując średni wzrost PKB w wysokości 11 procent, pomijając okres kryzysu z lat 2008-09. Jednakże, na co wskazuje publicysta FT Jamil Anderlini, działalność gospodarcza w Państwie Środka  zamiera. Większość ekonomistów przewidywała, że tak szybki wzrost nie może trwać wiecznie. Anderlini obawia się jednak, że spowolnienie może skończyć się „twardym lądowaniem” dla Chin.

Spadek wzrostu wyniósł 7,6 procent w drugim kwartale w stosunku do 8,1 procent w pierwszym. Ekonomiści wróżą, że w 2012 roku Państwu Środka osiągnie najniższy wzrost PKB od końca lat dziewięćdziesiątych. Wszystko to dzieje się pomimo stałego obniżania stóp procentowych przez Pekin. Również produkcja spada. W lipcu wzrosła o 9,2 procent miesiąc do miesiąca w analogicznym okresie w 2011 roku. W czerwcu było to jeszcze 9,5 procent w podobnej analogii. Eksport wzrósł jedynie nieznacznie. Także o pożyczkę bankową jest obecnie trudniej. Analitycy wskazują, że głównym problemem chińskiej gospodarki jest oparcie jej wzrostu na inwestycjach rządowych w sektor nieruchomości. Składały się one na ponad 13 procent wzrostu w pierwszej połowie roku. Sęk w tym, że owe inwestycje nie zwracają się. Są decyzjami politycznymi, których skutkiem są nierzadko, jak pisze Anderlini, „lasy pustych wieżowców.” Tymczasem zakupy ziemi pod tego rodzaju inwestycje w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku w stosunku do analogicznego okresu w poprzednim już spadły o 24,3 procent. Ceny mieszkań w niektórych miastach wzrosły. To zła wiadomość dla Pekinu, który za pomocą polityki gospodarczej walczy o ich obniżenie. Spowolnienie widać też w przemyśle. Spada produkcja maszyn, zmniejszają się zyski firm transportowych i państwowych kopalni. Także zagraniczne inwestycje bezpośrednie w Chinach spadły o 8,7 procent w lipcu w stosunku do tego samego miesiąca rok wcześniej. W pierwszych siedmiu miesiącach  spadek wyniósł 3,6 procenta w stosunku do analogicznego okresu. „Część ekspertów uważa, że obecne spowolnienie ma podłoże bardziej strukturalne niż cykliczne i nawet jeśli rząd będzie chciał coś na nie poradzić, to może nie być w stanie sprowokować dużego odbicia we wzroście gospodarczym” – pisze Anderlini. Problem strukturalny polega na tym, że chiński wzrost opiera się głównie na inwestycjach bezpośrednich rządu, które nie zwracają się – głównie we wspomnianym sektorze nieruchomości. Patryk Chwoaniec, profesor Uniwersytetu Tsighua w Pekinie, twierdzi, że faktyczny wzrost w Chinach wynosi 4-5 procent. „Wzrost zależy od wiecznie rosnącego poziomu inwestycji w środowisku gdzie nie tworzą one odpowiedniego zwrotu” – mówi w rozmowie z „Financial Times”. Ów zwrot zależy od zysków z podatków i sprzedaży ziemi, które niestety spadają. Chociaż owe dane są powiewem świeżości w rozmowie o przyszłości Państwa Środka, to nie powinny nikogo cieszyć. Eksperci wskazują, że „twarde lądowanie” chińskiej gospodarki miałoby drastyczny wpływ na rynki. Zmniejszony popyt uderzyłby w Australię, Indonezję a nawet Brazylię. Efekt może spotęgować dezintegracja walutowa Unii Europejskiej. Jeżeli te zjawiska uderzą w światową ekonomię w zbliżonym czasie, świat czeka globalna recesja.

Oprócz niewydolności gospodarki planowej, widzę inne przyczyny zatrzymania galopującego wzrostu w Chinach. W rozważaniach na temat przyczyn spowolnienia, sam skłaniam się ku opiniom winiących za nie koniec dywidendy demograficznej. W swojej pracy naukowej spotkałem się z japońskimi analizami wróżącymi jej koniec pisanymi jeszcze na początku nowego wieku. Główną przyczyną ma być według nich szybkie starzenie się chińskiego społeczeństwa, spotęgowane przez politykę jednego dziecka. Przyjmując, że zarówno problemy strukturalne jak i demograficzne są dobrze zdiagnozowane, należałoby zatem stwierdzić, że bezpośrednim winnym chińskiego spowolnienia jest ideologia każąca Pekinowi blokować mechanizmy wolnorynkowe i utrzymywać totalitarne praktyki wobec obywateli.

Czy zatem odwrócenie negatywnego trendu nie będzie możliwe bez demokratyzacji Chin? Jeżeli tutaj leżą przyczyny zbliżającego się „twardego lądowania”, kazałyby one inaczej spojrzeć na rywalizację Chin i Stanów Zjednoczonych. Być może to właśnie różnice ideologiczne, często pomijane w analizach, sprawią, że Państwo Środka nie zdoła wyprzedzić USA?

 


Start Komentarze Wojciech Jakóbik,"Twarde lądowanie dla chińskiej gospodarki?"